poniedziałek, 4 maja 2015

[Eksperyment]: Czy stać nas na kredyt? - scenariusz nr 5

Okazało się, że jesteście bardziej łaskawi niż myślałam :-) A pozostawienie Wam decyzji o przebiegu naszego eksperymentu nie było takim złym pomysłem :-) Muszę się przyznać - bałam się, że rzucicie nas na głęboką wodę, a my utoniemy. Na szczęście nie jest tak źle i zaczynamy od scenariusza nr 5, czyli zakupu mieszkania dwupokojowego, ale nie w najcięższym wydaniu. Dzisiaj poznajcie strategię tego scenariusza, a na początku czerwca podzielę się wrażeniami :-)

Szczegóły dotyczące eksperymentu i poszczególne warianty są opisane TUTAJ. W dużym skrócie - spłacamy wyimaginowany kredyt :-)

Zaczynamy od scenariusza nr 5, który zakłada zakup mieszkanie dwupokojowego (ok. 35-45 m2) na rynku wtórnym w jednym z 10 największych miast w Polsce. Zakładamy, że koszt takiego mieszkania, remont i czynności około kredytowe będą nas kosztować ok. 200 000 zł.

W tym scenariuszu zakładamy, że nasz wkład własny to 50 000 zł, 50 000 zł pożyczymy od pracodawcy (w ramach zakładowego systemu socjalnego), a 100 000 zł będzie kredytem w banku.

Scenariusz nr 5. 
Rata: 1 509,96
Wkład własny: 50 000 zł
Pożyczka od pracodawcy: 50 000 zł
Kredyt w banku: 100 000 zł

Wysokość raty do pracodawcy: ok. 850 zł
Wysokość raty do banku (20 lat): 659,96 odsetki 58 389,33
Wysokość raty do banku (30 lat): 536,82 odsetki 93 256,06
Po opłaceniu raty pozostaje nam na życie: ok. 3 700 zł - 1 509,96 zł = 2 190,04 zł

Zakładając, że ratę będziemy musieli spłacać przy naszych obecnych zarobkach "na życie" zostanie nam 2 190,04 zł. Rata stanowi ponad 40% naszych obecnych dochodów (40,81%). Jest to poziom bardzo niebezpieczny - bezpiecznie byłoby w okolicach 30%. Sprawdzimy czy zachowując obecny styl życia spłacanie takiej raty będzie możliwe. Ile wyrzeczeń musielibyśmy ponieść, żeby kredytować własne mieszkanie. Czy warto?

Jak przy tym scenariuszu będzie wyglądać nasza sytuacja?

I. Wkład własny: 50 000 zł

Biorąc pod uwagę, że w rok możemy zaoszczędzić 10 000 zł uzbieranie takiej sumy starymi sposobami zajmie nam jeszcze 4 lata. Jeśli w części sfinansujemy zakupy weselne (a taki jest plan) to nasze oszczędności uszczuplą się i będziemy musieli oszczędzać rok dłużej.

Jeśli chcielibyśmy szybciej zgromadzić taki wkład własny musielibyśmy znacząco podnieść poziom odkładanych oszczędności. W rok oszczędziliśmy 9 464 zł, co daje średnio 788,67 zł oszczędności miesięcznie. Jak widzieliście w kolejnych podsumowaniach wyglądało to nie do końca tak różowo ;-), ale do obliczeń potrzeba takich uproszczeń.

Według kalkulatora systematycznego oszczędzania na stronie bankier.pl, żeby uzbierać 50 000 zł na koncie oprocentowanym 3% w skali roku musimy odkładać 4 lata po 1 000 zł miesięcznie. Szczerze mówiąc wygląda to przerażająco. Żeby skrócić ten okres o połowę musimy odkładać dwa razy więcej!

Jakie są realne szanse na oszczędzanie przez nas 2 000 zł miesięcznie? Przy obecnych zarobkach bardzo nikłe. Obecnie nawet 1 000 zł to spore wyzwanie. Nasze wydatki oscylują w granicy 3 000 zł miesięcznie. Musielibyśmy znacząco podnieść zarobki, żeby uzbierać taki wkład własny (np. o 1000 zł) i obniżyć swoje wydatki (też o 1 000 zł).

Sposoby na uzbieranie wkładu własnego:

Wkład własny: 50 000 zł

Rozwiązanie nr 1: Kontynuacja dotychczasowego stylu życia i zakup mieszkania po uzbieraniu wkładu, czyli za 5 lat.

Rozwiązanie nr 2: Obniżenie swoich wydatków do 2 000 zł miesięcznie i odkładanie 1 500 zł przez kolejne 3 lata.

Rozwiązanie nr 3: Obniżenie wydatków do 3 000 zł miesięcznie i podniesienie dochodów o 1 000 zł miesięcznie. Zakup mieszkania za 2,5 roku.

Rozwiązanie nr 4: Zwiększenie swoich zarobków o 2 000 zł miesięcznie i odkładanie ich w całości na oszczędności. Zakup mieszkania za 2 lata.

Najrozsądniejszym (i chyba najbardziej realnym) rozwiązaniem wydaje się nr 3. Raczej zejście z wydatkami do 3 000 zł nie będzie wielką rewolucją, a zwiększenie zarobków jest konieczne w każdym wariancie - 1 000 zł to realne wyzwanie.


II. Kredyt u pracodawcy: 50 000 zł

Niestety nie sprawdzaliśmy jak wygląda sytuacja ze zdolnością kredytową u pracodawcy (czy w ogóle jest coś takiego?). Ale jest to kredyt na mieszkanie, w którym maksymalny okres kredytowania to 5 lat. Po tych 5 latach nasza rata zmniejszyłaby się o te 850 zł dla pracodawcy. Kredyt jest naprawdę korzystny, ale trzeba pamiętać, że nasze wypłaty będą pomniejszone o tą kwotę, a kredyt do banku i tak trzeba będzie spłacać.

Uzyskanie tego kredytu wiąże się z wielkimi zawirowaniami administracyjnymi. Największy minus pracowniczej pożyczki to to, że jest wypłacana dopiero po przedstawieniu aktu notarialnego. Innymi słowy musimy to 50 000 zł najpierw "założyć", żeby później otrzymać ich zwrot. W grę wchodzi oczywiście pożyczka od rodziny :-)

Ostatnio okazało się, że taki kredyt na mieszkanie to nie jest jedyna dostępna pożyczka, o którą możemy się starać. Po jej spłaceniu możemy dodatkowo starać się o 18 000 zł kolejnej nieoprocentowanej pożyczki na 3 lata, rata tej pożyczki będzie wynosiła 500 zł.


III. Kredyt w banku: 100 000 zł

Zakładamy, że kredyt będzie zaciągnięty na 20 lat, całkowite oprocentowanie 5%, raty równe. Zwróćcie uwagę, że gdybyśmy chcieli wziąć taki kredyt na 30 lat to musielibyśmy spłacić prawie 35 000 zł odsetek więcej, przy różnicy w racie 123,14 zł!

Kredyt w banku: 100 000 zł

Wysokość raty do banku (20 lat): 659,96 odsetki 58 389,33
Wysokość raty do banku (30 lat): 536,82 odsetki 93 256,06

W ciągu pierwszych 5 lat zdążymy spłacić 16 545, 23 zł kapitału. Do spłaty pozostanie: 84 454, 77 zł. Rata kredytu dla banku 659,96 zł. Co zrobić z uwolnionymi 850 zł? Gromadzić czy nadpłacać?

Prawdopodobnie po 5 latach zniknie już prowizja za wcześniejszą spłatę, ale minie też już okres, w którym odsetki stanowią największą część raty. Czy opłaci nam się ten kredyt nadpłacić czy zbierać kapitał? 

Do końca spłaty kredytu uzbieramy (odkładając 850 zł miesięcznie) 153 000 zł. Dorzucając je do konta oprocentowanego na 3% zrobi się z tego prawie 185 000 zł. W trakcie całego kredytu suma odsetek zamknie się w 60 000 zł. Więc zyskalibyśmy 125 000 zł.

Korzystając z kalkulatora Michała, rozważyłam warianty wcześniejszej spłaty i skrócenie okresu kredytowania od momentu zakończenia spłacania kredytu u pracodawcy. W tych wariantach nie tylko zaoszczędzimy na odsetkach, ale także spłacimy kredyt wcześniej i wcześniej będziemy mogli przeznaczyć całą wysokość raty na oszczędności. Wersja w nawiasach przewiduje kolejną pożyczkę zakładową 18 000 zł:

po 2 latach: 850 zł x 24 miesiące = 20 400 zł (+18 000 zł)
oszczędność po takiej nadpłacie: 14 371,65 zł (21 781,70 zł)

po 3 latach: 850 zł x 36 miesięcy = 30 600 zł (+ 18 000 zł)
oszczędność po takiej nadpłacie: 16 687,87 zł (21 332,77 zł)

po 4 latach: 850 zł x 48 miesięcy = 40 800 zł (+ 18 000 zł)
oszczędności po takiej nadpłacie: 17 179, 45 zł (19 838,79 zł)

po 5 latach: 850 zł x 60 miesięcy = 51 000 zł (+ 11 877,89 zł)
oszczędność po takiej nadpłacie: 16 358,68 zł (16 485,30 zł)

Po 5 latach nadpłacenie kredytu już nie jest korzystne, ale w grę wchodzi jego całkowita spłata. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się nadpłata po 2 latach i dalsza spłata kredytu u pracodawcy (500 zł). 

Rata po 7 latach: 659,96 zł (do banku) + 500 zł (dla pracodawcy) = 1 159,96 zł

                                                                              IV. Podsumowanie



I. Zebranie takiego wkładu własnego przy zakładanym wzroście zarobków i obniżeniu wydatków zajmie nam ok. 3 lata.

II. Trzeba uwzględnić pożyczkę 50 000 zł, żeby przedpłacić kredyt u pracodawcy. Po 7 latach zaciągniemy kolejną pożyczkę u pracodawcy.

III. Po 5 latach zbieramy kapitał w wysokości dotychczasowej raty i po dwóch latach (razem z zaciągniętą pożyczką zakładową) nadpłacamy kredyt. 


Plan jest całkiem niezły. Dzięki temu mamy szansę spłacić kredyt szybciej i zaoszczędzić na spłaconych odsetkach od kredytu do banku. Początkowa rata 1 509,96 zł po 7 latach obniży się do 1 159,96 zł, czyli zejdzie prawie do bezpiecznych 30% naszych dochodów (31,35%).

Pamiętajcie, że eksperyment ma wiele założeń, które wprowadzają uproszczenia w obliczeniach, ale nie uwzględniają niektórych czynników. Np. zakładam, że przez 20 lat oprocentowanie naszego kredytu, nasze zarobki, wydatki nie zmienią się.


Wszystko ładnie pięknie, ale...

Największą wadą jaką widzę w tym wspaniałym scenariuszu jest żelazna konsekwencja, która jest niezbędna do jego pomyślnego wykonania! Wystarczy, że po uwolnieniu się z pierwszego kredytu zaczniemy podnosić swoje wydatki i nie uda nam się nadpłacić kredytu po 7 latach. Albo nie będziemy zbierać oszczędności w takim tempie i wysokości, co znacznie obniży nasz wkład własny. Dodatkowo scenariusz ten zakłada pozbycie się wszystkich oszczędności, więc jest bardzo niebezpiecznie.

Czy uda nam się z pozostałej sumy żyć i oszczędzać? Wyniki tego eksperymentu pojawią się na początku czerwca, a relację "live" będę czasem wrzucać na fejsbuka i twittera :-)

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to koniecznie polub 
A jeśli wolisz to możesz znaleźć 

zdjęcie: lumaxart na licencji CC BY 2.0

48 komentarzy:

  1. Wow Gosiu, duuuże wyzwanie, trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  2. A nie myśleliście po prostu o zmianie pracy na lepiej płatną? W budżetówce ciężko o realne podwyżki...
    Druga rzecz, jaka mi się nasunęła: biorąc pożyczkę od pracodawcy, jesteście z nim "związani" na te 5 lat. Jeśli zechcecie się zwolnić, domyślam się, ze trzeba będzie "na do widzenia" oddać całą pożyczoną kwotę. Co wtedy?
    Pozdrawiam,
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno z nas planuje długi związek z tym pracodawcą - nawet dłuższy niż 5 lat, więc tutaj możemy być raczej spokojni :-)

      Usuń
    2. Zawsze może po drodze trafić się jakiś awans :)

      Usuń
  3. Ale weźcie tez pod uwagę, ze dotychczasowa. ,,urzędnicza" praca jest dość bezpieczna i ma dodatkowe benefity np trzynastka, pieniądze na święta, wczasy pod gruszą... I do tego minimalnie oprocentowaną pożyczka. Nie wiem jaka sytuacja na rynku pracy jest w mieście Gosi, ale biorąc pod uwagę moj rodzimy warszawski rynek to jednak mocno bym sie zastanawiała nad zmiana pracy. Jesli macie szanse dorobić na np. zleceniach dodatkowy tysiąc to moimi daniem jest lepsza opcja niz zmiana pracy. Teraz wiekszosc firm oferuje staż (bezpłatny) a pozniej umowę zlecenie. Czyli żaden bank nie dałby im kredytu, nie mówiąc juz o jakimkolwiek bezpieczeństwie czy stabilności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca rzeczywiście jest dość bezpieczna i zapewnia dodatkowe benefity. A czy mamy opcję dorobienia tego tysiąca? No cóż będziemy próbować :-)

      Usuń
    2. Gosiu, a moze spróbuj udzielać korepetycji jesli masz przedmiot w którym jesteś dobra (zakładam, ze takskoro chcesz robic doktorat:))
      Ja oprocz normalnej etatowej pracy dorabiam korkami. Bywa to czasem męczące, ale cóż zrobic jak się chce szybciej spłacić kredyt hipoteczny:)
      Pozdrawiam
      Anna

      Usuń
    3. Udzielałam korepetycji na studiach, ale teraz niestety jestem za daleko od szkolnych tematów, więc korki odpadają. Za dużo wysiłku musiałabym w to wkładać, a stawki w mojej dziedzinie nie są najlepsze.

      Ale trzymam kciuki Anno za wcześniejszą spłatę, bo jest to bardzo dobry pomysł na dorobienie - prym w wysokości stawek wiodą chyba językowcy i matematycy :-)

      Usuń
  4. Jeszcze o dwóch ważnych sprawach musicie pamiętać. Co jak zdarzy Wam się dziecko? Co w przypadku, gdy któreś z Was zachoruje?

    Jeżeli rozważałbym kredyt na dłuższy okres to max. 25 lat jak zresztą zaleca KNF.

    Co do wesela to z moich doświadczeń wynika, że nawet, gdy zorganizuje się je z własnych pieniędzy, to suma prezentów >= kosztom. Jak dodatkowo coś pomogą rodzice to tylko będziecie "do przodu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uprzedzałam właśnie, że zwiększenia wydatków nie wzięłam pod uwagę, podobnie jak zwiększenia wynagrodzenia. Jakieś niedociągnięcia muszą być w tak dalekosiężnych szacunkach.

      Co do wesela to niedługo będzie o tym wpis. Nam rodzice zdecydowanie pomogą, więc nasze oszczędności się trochę uszczuplą, ale nie znikną całkowicie. Co do tych mitycznych "zarobków" z wesela to szczerze mówiąc nie liczymy na nie. Wiadomo, że jakieś prezenty pewnie się pojawią, ale pozostawiamy to w gestii naszych gości, a już na pewno nie kalkulujemy ile będziemy "do przodu" :-)

      Usuń
    2. @Darek M nie zgadzam się z Tobą wcale nie jest powiedziane że suma prezentów będzie większa niż koszty. U mnie koszty wesela związane z sala wyszły w okolicy 230 zł, do tego koszty nie związane z salą czyli kościoł, ubrania, samochód i fotograf.
      Większość ludzi dała 200 zl od osoby, fakt że pare osób dało sporo więcej no i rodzice mieli spory wkład w koszta wesela. Ale nie każdy ma bogatych kuzynów czy wujków i nie każdemu rodzice są wstanie dołożyć do wesela. Każdy zna swoją rodzinę i powinien potrafić oszacować czy wyjdzie na + na - czy na 0.

      Usuń
  5. Przy takich dochodach nie rozważałabym nawet brania kredytu z taką ratą w relacji do zarobków na tak długo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie tylko eksperymentujemy, więc jestem otwarta na inne pomysły :-)

      Usuń
  6. Trzymam kciuki! Myślę, że mało która para biorąca kredyt ma wszystko tak dokładnie przemyślane i policzone, a takie eksperymenty tylko potem Wam ułatwią decyzję co kupić i jak spłacać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Między innymi po to ten eksperyment :-)

      Usuń
  7. A dzieci planujecie? To spore wydatki, mam 2 i wiem, że nie jest łatwo. Jakby nie $ to może i bym miał 3, ale czarno to widzę. Jak dobrze pamiętam jesteście przed 30stka wiec dzieci gdzie w międzyczasie się pojawia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci pojawią się w odpowiednim momencie - tzn. w takim kiedy będziemy na nie gotowi we wszystkich aspektach (emocjonalnie, zawodowo i finansowo oczywiście :-))

      Usuń
  8. Gosiu, Zapomnialas jeszcze o oplatach za mieszkanie, na przyklad czynsz, podatek gruntowy. Ostatnio wzmogla sie dyskusja na temat podatku katastralnego. W tej chwili wyraznie widac, ze zostanie wprowadzony, prawdopodobnie po wyborach (parlamentarnych). Uwzglednij te dane w swoich obliczeniach, moze byc ciezko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opłaty za mieszkanie i jego utrzymanie i opłaty powinny być na wysokości naszego obecnego czynszu - 680 zł. Ta kwota figuruje w naszych wydatkach i będzie pokryta z kwoty przeznaczonej na ten miesiąc.

      Usuń
  9. Biorac pod uwage wasze zarobki, chetnie zobaczylabym Wasz high level budzet na miesiac z uwzglednieniem rat. I naprawde bardzo mnie zastanwia jak na tak mlodych ludzi, ciagnie Was do budzetowki? Tyle miedzynarodowych korporacji outsourcinguje teraz w Polsce, dlaczego nie tam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :)
      Zmiana pracy na korpo podwoiłaby Wasze zarobki. Praca znajdzie się tam dla każdego, kto jest w miarę ogarniety i zna angielski na przyzwoitym poziomie. Oczywiście, praca w korpo ma też swoje minusy, ale coś za coś...
      Pozdrawiam,
      Magda

      Usuń
    2. Praca w budżetówce też ma swoje plusy i minusy, a korpo nie jest dla każdego, zwłaszcza dla ludzi takich jak my, czyli rozwijających swoje pasje naukowe po pracy. Może kiedyś bardziej szczegółowo opiszę swoje wrażenia z budżetówki, ale zapewniam, że nasza budżetówka nie jest straszna :-)

      Usuń
    3. Również pracuję w "budżetówce" i uważam, że niektórzy na wyrost demonizują zatrudnienie w tego typu instytucjach. Może zarobki nie są powalające ale w ogólnym rozrachunku jest jednak więcej plusów.

      Usuń
  10. Mnie trochę niepokoi fakt uzależnienia dużej części kredytu od jednego pracodawcy. Nie są to już czasy gdy w przypadku redukcji etatów można być na 100% pewnym zatrudnienia.
    Za obliczenia jednak należy się pochwała, dużo dobrej roboty :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pochwałę dziękuję, a co do pracodawcy to dopóki moja kariera naukowa nie nabierze tempa i światowe uniwersytety nie zaczną dzwonić z ofertami dla naukowców za które da się żyć, to zostajemy tutaj. Przynajmniej na razie :-)

      Usuń
  11. mi na razie dobrze idzie odkładanie rat jakie wyliczyłem sobie dla kredytu na mieszkanie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przed wzięciem kredytu na 30 lat polecam prosty eksperyment... myślowy, dzisiaj mamy 7 maja 2015 roku, cofnijcie się więc myślami do dnia 7 maja 1985 roku i pomyślcie jak wtedy wyglądał świat, następnie pomyślcie co wydarzyło się przez te 30 lat, jak zmienił się świat i zastanówcie się czy to wszystko co się stało przez te 30 lat było do przewidzenia dnia 2 maja 1985 roku, wzięcie kredyt na 30 lat to gra w rosyjska ruletkę, przepraszam grający w ruletkę na duże szanse że przeżyje, kredytowiec nie daje sobie żadnych szans

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kredyt chcemy wziąć na max. 20 lat, ale w sumie scenariusz też jest nie do przewidzenia. Dlatego nasz wariant zakłada dążenie do jak najszybszej jego spłaty :-)

      Usuń
    2. w mojej skromnej opinii lepiej wynajmować i odkładać pieniądze, tym bardziej że koszty wynajmu niskie, odkładać i budować kapitał- bufor bezpieczeństwa na wszelki wypadek, jaki jest sens oszczędzać by oddać dziesiątki tysięcy " frajerskich " odsetek chciwemu bankierowi?

      Usuń
  13. Zakup kawalerki bardziej opłacalny . Moje doświadczenie: kawalerka Krk 32m2 cena 200 tys. Wynajem przy wykończeniu kompleksowym raczej w wyższym standardzie , pełny sprzęt AGD 1500-1700 zł miesięcznie. Zakup dwupokojowego mieszkania do 40m2 300 tys. +wykończenie ok. 50 tys. Wynajm max 2 tys. Tak sytuacja ma się z wynajmami w Krk nie wiem ja u Ciebie .
    Przemyślcie to jeszcze bo taki ogromny kredyt to ogromne obciàżenie przy założeniu najlepszego scenariusza - że MACIE PRACĘ!!! A co jak jedno z Was ją straci ???
    Powodzenia Patti

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe stanowisko w kwestii kredytu. Szczerze przyznam, że dla mnie tylko częściowo zrozumiałem, ale każdy kieruje się innymi wytycznymi.

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajne i przejrzyście wszystko rozpisujesz. Podoba mi się twoje podejście do kredytów.

    Pozdrawiam,
    A

    OdpowiedzUsuń
  16. No ja bym się nie bawił w jakieś kredyty to nie dla mnie, boję się kredytów wolę sobie odłożyć bądź pożyczyć od znajomych niżeli bawić się z bankami w kredyty pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. czasami jedenak nie można odkładać lub kredyt jest lepszym rozwiązaniem inwestycyjnym bądź mieszkaniowym

    OdpowiedzUsuń
  18. ja sobie dobrze radzę, ale co jeśli bede miał wypadek i stracę pracę? boję się kredytów bo przy jakiejś złej sytuacji kredyt zniszczy Ci życie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kredytu nie brać to co zamiast? Mieszkać w wynajętym mieszkaniu, które kosztuje tyle samo co rata kredytu?

    OdpowiedzUsuń
  20. Dokładnie już lepiej wziąć kredyt niż wynajmować mieszkanie... Tak po tych wielu latach stanei się nasze , a tak będziemy wynajmować do śmierci, niestety przeciętnego Polaka nei stać na zakup mieszkania od ręki, więc zostaje tylko kredyt...

    OdpowiedzUsuń
  21. niestety wzięcie kredytu to nie taka prosta sprawa ...

    OdpowiedzUsuń
  22. bardzo dobry challange. Wezmę udział.

    OdpowiedzUsuń
  23. Spore wyzwanie i poprzeczka wysoka :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wyzwanie nie małe, sama chcę zacząć pożądnie oszczędzać, trzeba zacząć skrupulatnie podliczać wydatki i na sprawy zbędne po prostu nie wydawać. Z zaoszczędzonych (np.: na jedzeniu, alkoholu, papierosach,przyjemnosciach) pieniędzy można np.: co miesiąc odłożyć 500zł, lekką ręką. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  25. ja się staram jak narazie omijać kredyty :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Kredyt jest dobry...ale pod warunkiem jak masz kasę, taki paradoks :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kredyt jest okej, tylko na początek trzeba mieć wkład własny, im większy tym lepiej, warto już wcześniej o tym pomyśleć i odkładać co miesiąć, małe sumki przekształcą się z czasem w duże:) które można odłożyć na lokaty oszczędnościowe:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zawsze starałam się omijać kredyty, ale niestety żeby kupić mieszkanie nie ma żadnych szans bez kredytu...

    OdpowiedzUsuń
  29. Dokladnie, kredyt jest ok, jeśli masz kase, ale z tym też bywa różnie, bo jak weźmiesz krótki okres spłaty to mogą Ci dowalić duże odsetki...i kółko sie zamyka.

    OdpowiedzUsuń
  30. teraz kredyty mają bardzo niskie oprocentowanie, można ryzykować :)

    OdpowiedzUsuń