Warto wybrać się do kina. Odżałować te kilkadziesiąt złotych (!) i zobaczyć film, który jest antyreklamą bogacenia się. Oczywiście możemy mówić, że to były inne czasy, inni ludzie, inny biznes. Ale nie oszukujmy się - pieniądze (a raczej ich nadmiar) uderzają do głowy bardzo często i bardzo mocno. Mimo, że prawie każdy marzył kiedyś o tym, żeby mieć tyle pieniędzy co Jordan Belfort, wątpię żeby ktokolwiek zazdrościł mu zakończenia tej wspaniałej kariery. W murach Wall Street znalazł by się pewnie nie jeden taki Belfort. Dlaczego więc ten jest wyjątkowy? Dlaczego wyreżyserowania jego losów podjął się sam Martin Scorsese? Dlaczego film ma szansę na Oscara i dlaczego polecam Wam tą opowieść? Ku przestrodze, Moi drodzy. Ku przestrodze!*
* I dla wspaniałej roli Leonarda DiCaprio :-)