wtorek, 11 lutego 2014

Skąd wziąć pieniądze na mieszkanie? Próbujemy...

Houses on UK Money
flickr.com
Od dawna wiemy już, że w przyszłości będziemy chcieli kupić nieruchomość. Najprawdopodobniej, biorąc pod uwagę nasze plany (stan na dzień dzisiejszy i nawet po jutrzejszym losowaniu lotto mogą być już nieaktualne) będzie to mieszkanie trzypokojowe, w bloku (bliżej nieokreślonym, ale oczywiście wolelibyśmy mały i przytulny niż wieżowiec), w naszym aktualnym miejscu zamieszkania. Na dzień dzisiejszy mieszkania, których kupno byśmy rozważali kosztują ok. 250 tys. z rynku wtórnego do remontu lub 350 tys. od dewelopera w stanie do urządzenia (chyba surowy zamknięty). Skąd weźmiemy tyle pieniędzy? Oto przebiegły plan :-)

Planujemy te pieniądze zarobić :-) Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przy naszym obecnym poziomie zarobków uzbieranie takiej kwoty jest niemożliwe. Prawdopodobnie będziemy się posiłkować kredytem hipotecznym. Na razie bez większych preferencji, ale oby jak najmniejszym :-)

Według naszego planu ramowego, chcielibyśmy kupić mieszkanie za ok. 2 - 3 lata. Oczywiście, jeśli wcześniej trafi się nam wspaniała okazja lub zmieni się nasza obecna sytuacja, nie będziemy bezsensownie czekać. Obecne lokum odpowiada nam w takiej formie i kształcie, ale jest nieco małe (kawalerka 23m2). Koszty najmu i opłaty są równe połowie kosztów obowiązujących w centrum naszego miasta, więc za komfort finansowy płacimy odrobiną komfortu "przestrzennego" :-D

W związku z tymi niemal konkretnymi planami postanowiliśmy zgromadzić jak największą ilość środków, którą moglibyśmy przeznaczyć na zakup nieruchomości. Jednocześnie rozpoczęliśmy budowanie zdolności kredytowej (polecam posty Michała na ten temat). W tym roku zaplanowaliśmy, że nasz fundusz powinien powiększyć się o poważną kwotę. Podobnie będzie w latach następnych.

Jak planujemy osiągnąć nasze założenia?
Co miesiąc przelewam na konto oszczędnościowe wcześniej ustaloną kwotę, która powiększa nasz fundusz awaryjny. Każdego miesiąca dodatkowa kwota, również wcześniej ustalona, jest przeznaczona na inwestycje. Z naszych dodatkowych dochodów 80% danej kwoty jest przeznaczone na nasze "fundusze". Pierwszym jest fundusz wakacyjny. Drugim, założony całkiem niedawno, fundusz weselny. Trzecim fundusz mieszkaniowy.

Oczywiście nasz fundusz mieszkaniowy jest najbardziej chłonny, dlatego przekazywane nań kwoty są najwyższe - min. 40% każdego dodatkowego dochodu. Takim sposobem próbujemy wypełnić noworoczne plany uzbierania tam pokaźnej sumy. Pieniądze te nie są w żaden specjalny sposób oddzielone od innych oszczędności. Całość trzymamy razem na koncie oszczędnościowym. Kiedy kwota na koncie jest już ładnie zaokrąglona część pieniędzy wędruje na lokatę. W przyszłości może na jakieś zyskowniejsze instrumenty - zobaczymy.

Zbudowany tym sposobem fundusz mieszkaniowy będzie naszym prawdziwym wkładem własnym i bardzo zależy nam, aby w momencie zakupu nieruchomości był jak największy. Im większy tym lepiej, znaczy że kredyt będzie mniejszy, czyli mieszkanie ostatecznie tańsze :-)

Oprócz prawdziwego wkładu własnego, pracujemy nad udawanym wkładem własnym. Choć brzmi całkiem przebiegle sprawa jest całkiem legalna i przejrzysta. Mianowicie, dzięki przynależności do funduszu socjalnego w pracy, przysługuje nam prawo do ubiegania się o pożyczkę u pracodawcy w wysokości max. 60 tys. zł. Pożyczka taka jest całkowicie bez oprocentowania, a jedynym "kosztem" pobocznym jest pobieranie comiesięcznych składek, równych 2% wypłaty. Kwota ta jest zbierana na poczet przyszłego zabezpieczenia, a zgromadzony w ten sposób kapitał jest wypłacany w pełnej wysokości na "do widzenia". Bardzo dużo pracodawców, nawet firmy prywatne mają rozwinięty podobny system socjalny.

Tak naprawdę naszym "kosztem" będzie inflacja z oddanych na zabezpieczenie pieniędzy, ale w zamian dostaniemy kredyt 0% na warunkach lepszych niż w jakimkolwiek banku. Po chłodnych kalkulacjach wyliczyliśmy, że taka opcja zdecydowanie się opłaca :-)

Ostatnią częścią naszego mieszkania będzie kredyt hipoteczny. Chętnie wyeliminowalibyśmy go całkowicie. Na tym etapie jednak jest on wciąż potrzebny i prawdopodobnie będzie potrzebny także za 2-3 lata. Obecnie celem nr 1 (jeśli chodzi o sprawy mieszkaniowe) jest to, aby kredyt ten był jak najmniejszy.

To dopiero nasze pierwsze i nieśmiałe plany. Ze względu na to, że próbuję zapanować nad domowym budżetem od niedawna, taki plan 3 letni to i tak duże wyzwanie. Mam nadzieję, że z czasem poziom doświadczenia drastycznie wzrośnie :-) Wtedy planowanie i zabezpieczanie przyszłości będzie przychodziło łatwiej, ale też plany będą mogły być dalekosiężne.



Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to koniecznie polub 
A jeśli wolisz to możesz znaleźć 

11 komentarzy:

  1. Podaj jakieś przykładowe kwoty jakie chcesz uzbierać w ciagu roku.
    Ja jestem po zakupie wlasnego M, i wlasnie w grudniu tego roku udało się to spłacić. ALE moje M kosztowało mniej niż 3 tysie za metr. Remont byl raczej dostosowanie do mieszkania, i tylko lazienka przeszla taki generalny remont.
    Jestem zwolennikiem kupienia mniejszego mieszkania i szybszego rozliczenia się z bankiem. Dlaczego ??
    zapraszam do mojego bloga, może troche chaotycznie ale kupujac 20 metrów wieksze mieszkanie możemy się wkopać na cale życie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety w "moim" mieście ceny mieszkań nie schodzą poniżej 4 tys. za metr - nawet przy mieszkaniach do remontu. Od dewelopera ok. 5 tys. za metr. W Tychach, które opisałeś rzeczywiście ceny są zdecydowanie niższe i zdecydowanie łatwiej uzbierać taką kwotę.
    Przy zakupie "pochwalę się" ile udało nam się uzbierać. Teraz na początku musimy sprawdzić czy nasze założenia są dobre :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem sporo jak za mieszkanie. Powodzenia!

      Usuń
  3. No to czekam ;)
    Fajnego masz tego bloga, wlasnie szukałem bloga laika który do wszystkiego dochodzi sam i opisuje doświadczenie, sam chce zeby moj blog był tego typu pamiętnikiem zdobywania wiedzy finansowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i życzę powodzenia :-)

      Usuń
  4. Problem z zakupem mieszkania polega na tym, że z jednej strony Projekt "Mieszkanie Dla Młodych" okazał się fiaskiem, młodzi nie mogą wziąc kredytu w banku, bo nie mają na to szans. Nawet jak mają czysty BIK, to nic to nie oznacza, bo nie mają nic zepsutego w rejestrze tylko dlatego, bo nigdy przed tem nie zaciągali żadnego kredytu. Bank wtedy o takiej osobie nic nie wie, dlatego poziom wiarygodności kredytowej jest zerowy.

    Z drugiej strony ludzie bardziej doświadczeni, którzy powinni być w miarę ustawieni nie mogą zaciągnąć kredytu hipotecznego na mieszkanie w banku, bo ten ma coraz większe wymagania. A do tego dochodzi jeszcze fakt że od tego roku min. wkładu własnego wynosi 10%

    Jestem pod wrażeniem jak kombinujesz skąd wziąć kasę na mieszkanie, jednak dla wielu kredyt hipoteczny będzie ciężko dostać. Słyszałam o takim produkcie jak kredyt hipoteczny bez bik - http://www.creditum-gdynia.pl/kredyty/kredyt-hipoteczny-bez-bik - że w łatwy sposób go można dostać i w ogóle, ale czy go się opłaca wziąć to już nie wiem.

    Pozdrawiam
    Danka

    OdpowiedzUsuń
  5. Danusiu,
    brak zobowiązań (kredytów) w przeszłości nie wyklucza z uzyskania kredytu hipotecznego. W przypadku kredytów hipotecznych brak historii nie wpływa aż tak znacząco na uzyskanie kredytu hipotecznego. Powiem nawet, że w większości banków nie ma to znaczenia. Gorzej, gdyby BIK dotyczył kiepskiej historii - wtedy szanse na kredyt prawie żadne.

    Co do Mieszkania dla Młodych. Dopłatę w MdM banki traktują, jako wkład własny. Ale faktem jest, że dopłata 10% (jak nie posiadamy dzieci) lub nawet 15% (gdy dzieci są) nie zawsze da nam 10% wkładu własnego.
    To ten rodzaj matematyki, gdzie 10% nie równa się 10% :)

    Dosłownie wczoraj :) analizowałem MdM na swoim blogu:
    http://hipotecznyblog.blogspot.com/2015/02/program-mieszkanie-dla-modych.html

    Zgadzam się też z Gosią - nie ma zbyt wielu ofert u deweloperów, które spełniają kryteria limitów cen w MdMie.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety aktualnie jeśli nie zarabia się w dziesiątkach tysięcy to ciężko wybudować dom czy kupić mieszkanie za własne pieniądze. Prawie każdy korzysta z kredytów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Teraz po zamianach na rynku kredytów hipotecznych, to nawet zebranie środków na wkład własny dla części kredytobiorców będzie nie lada wyzwanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny artykuł – dużo o tym jak oszczędzać będąc nastolatkiem tu http://jakzarabiacjakoszczedzac.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny artykuł! Miło mi się czytało! Ja również zaczęłam oszczędzać swoje pieniądze na moje wymarzone mieszkanko! Mam nadzieję, że niedługo mi się uda, trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci powodzenia!:)

    OdpowiedzUsuń