środa, 29 kwietnia 2015

Czy oszczędzających ludzi stać na tanie rzeczy?

Dzisiejszy wpis jest sponsorowany przez mój umierający czajnik elektryczny. Planowałam taki tekst już kiedyś, ale chyba dobrze, że się wtedy nie pojawił, bo moje podejście zmieniło się o 180 stopni. Powoli wyjaśniam o co chodzi. Kluczowe pytanie to czy warto kupować najtańsze rzeczy? Ogólnie taniość produktu sprawia, że nie wierzymy w jego jakość, wytrzymałość itp. Szybkie psucie się przedmiotów sprawia, że trzeba ponosić ten sam wydatek kilkakrotnie i w sumie nie wiadomo, czy to taka oszczędność. Prawda to czy mit?

Kiedyś bez zastanowienia napisałabym, że warto zapłacić więcej przy zakupie, zamiast kupować najtańszy produkt. Dziś już nie jestem taka pewna tej teorii. Oczywiście dalej gorąco polecam kupowanie rzeczy niepsujących się, ale dziś planuję Wam pokazać, że nie zawsze tanie znaczy gorsze :-)

Po pierwsze liczy się jakość i Twoje potrzeby. To powinny być dwa najważniejsze kryteria przy kupowaniu czegokolwiek. Kilka słów było już na ten temat przy kosmetykach, ale sprawdza się to też przy większych zakupach, np. przy elektronice.

Kluczowa jest potrzeba - dużo było we wpisie o urządzaniu wynajmowanego mieszkania - cena przedmiotu powinna być adekwatna do jego przeznaczenia. Nie wiem czy ten tok myślenia jest całkiem zrozumiały, ale chodzi np. o wałek do malowania - jeśli po malowaniu nie masz go gdzie trzymać i planujesz wyrzucić to raczej nie ma sensu kupować profesjonalnego sprzętu. Czy w takim razie polecam zakup najtańszego? Poniekąd.

Zalecam zakup najtańszego z dobrych jakościowo. Czyli takiego z którego nie będą wypadały włosy i który równo będzie rozprowadzał farbę. Żebyśmy mieli już całkowitą jasność polecam kupowania najtańszej rzeczy z produktów spełniających nasz wymóg przydatności i żywotności.

Historia mojego czajnika jest oczywiście inspiracją do tego wpisu. Najzwyczajniej w świecie czajnik dogorywa. Został kupiony na drugim roku studiów i głównym kryterium wyboru była cena. Miał być najtańszy, bo był to czajnik na stancję, więc jeśli przeżył by rok to byłoby ok. Czajnik kosztował w Tesco 20 zł, jest "Made in China", a mimo to przeżył 4 mieszkania, mnóstwo lokatorów i prawie 5 lat!

Podejrzewam, że gdyby któreś z nas znało się na takich sprawach to spokojnie mógłby jeszcze trochę pochodzić. [Moim okiem laika to przestawił mu się jeden dzyndzel i dlatego zaczął dziwnie szumieć]

Dlaczego ta historia jest dobrym przykładem? Dlatego, że czasem tani produkt może nas miło zaskoczyć :-) Niestety nie dotyczy to wszystkich rzeczy. Np. nie wszystkich butów. I tu kolejny przykład: Co roku kupuję japonki - plażowe, prysznicowe czy jak je tam nazwać. Dlaczego nie kupię sobie jednych porządnych? Bo na plażę (gdzie jest mnóstwo piasku i mogą szybko zniknąć) byłoby mi ich po prostu szkoda. Dlatego co roku kupuję w markecie japonki za 10 - 15 zł i bez cienia strachu zostawiam je na kocyku. Z założenia buty te mają przetrwać jeden sezon.

Jeśli natomiast chodzi o buty do pracy, gdzie przez 8 godzin mam je na nogach i często muszę śmigać z dokumentami po urzędzie, sprawa wygląda zupełnie inaczej. Takie buty muszą być wygodne, dobrze wyprofilowane i przewiewne, najlepiej jeszcze, żeby były eleganckie. A takie zazwyczaj kosztują sporo, ale na takich rzeczach nie warto oszczędzać. Na pewno nie warto?

Dobre skórzane buty polskich firm kupuję w sklepie bez nazwy. Płacę za nie ok. połowę cen, które goszczą w salonach znanych (polskich i zagranicznych) sieci obuwniczych. Czyli kupuję najtańsze z butów, które spełniają moje wymagania jakości. Mam nadzieję, że łapiecie o co mi chodzi :-)

Najtańsze rzeczy nie są najgorsze. Wszystko zależy od ich jakości. Czasem może się okazać, że produkt marki Tesco przetrwa dłużej niż Philips (rodzicom czajnik wysiadł po 2 latach). Jeśli taką samą jakość możemy mieć za niższą cenę to nie warto przepłacać za metkę czy logo.

Rozsądnych i oszczędzających ludzi nie stać na wyrzucanie w błoto pieniędzy za przedmioty, które psują się szybko albo płacenie za metkę, która nie niesie za sobą jakości!

Jeśli kupimy buty za 300 zł, a przetrwają one tylko jeden sezon to znaczy, że nie są warte swojej ceny. Reklamujmy wtedy do skutku - polecam wpisu na ten temat u Dany. Ale przede wszystkim już w trakcie zakupu trzeba się przyjrzeć produktom, wypytać sprzedawców i obejrzeć je na wszystkie możliwe strony.

Problem pojawia się kiedy musimy stosunek ceny do jakości określić. I tutaj niestety jest tylko jeden sposób: testowanie. Gdybym nigdy nie kupiła tego czajnika ze zdjęcia pewnie nie wiedziałabym, że jest taki długowieczny. Gdybym nie kupiła pierwszej pary butów w tym sklepie pewnie przepłacałabym gdzie indziej. Próbowanie jest kluczem do znalezienia idealnych dla nas rozwiązań i to we wszystkich dziedzinach życia. W tych finansowych przede wszystkim ;-)

Na szczęście w sprawach zakupów nie musimy wszystkiego sprawdzać osobiście - są jeszcze opinie przyjaciół i rodziny, które mogą nam trochę przy tym pomóc. Nam okazało się, że polecenia rodziny czy znajomych były nieocenione np. przy przygotowaniach do ślubu.

Najważniejsze to zapamiętać, że cena musi odpowiadać jakości naszych zakupów!

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to koniecznie polub 
A jeśli wolisz to możesz znaleźć 

46 komentarzy:

  1. Zgadzam się co do słowa :) Mam mikser, który kosztował jakieś 30 zł, taki ręczny, z dwiema końcówkami - do piany i do ciasta oraz taką do blendowania zup. Ponieważ uwielbiam ciasta, to używam go średnio raz w tygodniu, od jakichś 4 lat. Działa jak złoto :)) Podobnie mikrofalówka, najtańsza marki Tesco, także działa od ok. 4 lat bez zarzutu. Nawet jeśli chodzi o buty mam podobną strategię - co roku kupuję nowe tenisówki na lato, takie za 16 zł z Allegro, po lecie są do wyrzucenia, ale na urlopie i do chodzenia po mieście sprawdzają się znakomicie. Ale za dobre kozaki, w których w polskich warunkach chodzi się przez jakieś 5 miesięcy bez przerwy jestem gotowa zapłacić znacznie więcej i też wybieram ładne, skórzane, wygodne buty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie warto oszczędzać na produktach codziennego użytku. Jak mawiają u mnie w rodzinie: nie stać nas na kupowanie tanich rzeczy. A nawiasem, w ramach oszczędności używam zwykłego czajnika, bo prąd jest drożysz:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie warto na nich oszczędzać - kupować najtańsze, ale z tych dobrych jakościowo!

      Usuń
    2. Gosia ma rację - obecnie prawie wszystkie urządzenia elektryczne/elektroniczne (te markowe jak i "no name") są masowo produkowane, jak najniższym kosztem, głównie w krajach azjatyckich, gdzie kontrola jakości nie jest na najwyższym poziomie, a jeżeli wierzyć dokumentowi "Przekręt Żarówkowy", to dużo sprzętów ma zaplanowany "cykl życia" np. na okres gwarancji.

      Usuń
  3. Z tym testowaniem też jest problem - nie wiem czy mnie stać na takie testy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego warto zasięgać opinii innych :-)

      Usuń
  4. Właśnie, Gosiu, czajnik elektryczny to bardzo duży pożeracz prądu. Nie wiem jak jest u was, ale u mnie spółdzielnia gaz rozlicza ryczałtowo (chyba 12zł / osoba na miesiąc), a za prąd trzeba płacić osobno. Pomijam już fakt, że za gaz płacę czy go używam czy nie, bo nawet gdyby płacić za faktyczne użycie to będzie to dużo tańsze niż czajnik elektryczny.

    Druga sprawa to kwestia jakości/funkcjonalności czajnika. Ja czajników używam tylko w domkach letniskowych podczas wakacji, ale zauważyłem, że czajnik "firmowy" ma często mocniejszą grzałkę i pół litra wody grzeje dosłownie w kilka (może kilkanaście) sekund. Jak trafię na jakiś no-name czas ten wydłuża się znacznie. Druga sprawa to kwestia jakości wykonania i związanego z nim bezpieczeństwa. Czajnik firmowy często ma jednak lepszej jakości włącznik i element połączeniowy między podstawą, a samym czajnikiem, w tych tańszych widziałem już niejednokrotnie przytopione to połączenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Tomku, w naszym mieszkaniu nie płacimy za prąd, dlatego nie bierzemy takiego czynnika pod uwagę. Zresztą kuchenkę tez mamy elektryczną, a nie gazową, więc oszczędność chyba nie byłaby tak wyraźna.

      Nasze przyłączenie sknociło się dopiero teraz - wcześniej nie było z nim problemu. Kluczowe przy używaniu czajnika jest gotowanie tyle wody ile jest nam akurat potrzebne. Co do czasu gotowania to chyba nie zaobserwowałam znaczących różnic, więc nie jest najgorzej :-)

      Usuń
  5. Ostatnio slyszalem o bardzo fajnej regule, dotyczacej glownie produktow spozywczych/chemii/kosmetykow (bo testowanie jest stosunkowo "tanie" i czesto kupujemy te produkty): mianowicie kupujemy zawsze najtanszy produkt i pozniej oceniamy jego jakosc; jezeli jest dla nas wystarczajaca to zostajemy przy nim, jezeli jakosc nas nie zadowala to nastepnym razem kupujemy produkt drozszy. Regula prosta i pozwala oszczedzac a nie "dziadowac".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra metoda! Dzięki za patent :-)

      Usuń
    2. Ta metoda jest dobra do rzeczy, które szybko zużywamy, np. kosmetyków. Nie bardzo widzę kupić tani odkurzacz (np. za 100 zł), uznać, że nie spełnia moich oczekiwań i po dwóch miesiącach kupować taki za 400 zł. Jaki jest sens takiego oszczędzania?

      Usuń
    3. Oczywiście, że nie każda metoda sprawdza się w każdym przypadku... Ale powyższy komentarz wyraźnie mówi o tanich produktach :-)

      "dotyczacej glownie produktow spozywczych/chemii/kosmetykow (bo testowanie jest stosunkowo "tanie" i czesto kupujemy te produkty)"

      Usuń
  6. Kurcze... zachwycamy sie dzis czyms co chodzi 5 lat, a mikser moich rodzicow, podobnie jak mlynek do kawy i maszynka do mielenia miesa maja 25 lat. Kiedys to byla jakosc;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pralka moich rodziców - Diana "żyła" 25 lat. Każdy mechanik, który przychodził ją naprawiać mówił, żeby jej za żadne skarby nie wymieniali, bo takich pralek już nie ma. Po jej wymianie mają już trzecią... Dla mamy to był cios!

      Usuń
    2. Ja mam mikser co ma 25lat i wciąz na chodzie :D.

      Usuń
    3. Mikser mojej mamy ma jakieś 25 lat i całkiem nieźle chodzi. Też odnoszę wrażenie, że obecnie produkowane rzeczy są gorszej jakości niż te dawniejsze.

      Usuń
  7. Ja jestem dość nieufna w stosunku do tanich sprzętów AGD, zazwyczaj wolę zapłacić więcej. Ale przy poważniejszych zakupach porównuję ceny w Internecie, bo bywa, że różnice między dwoma sklepami są ogromne. Ala tak jak Twój czajnik, mnie pozytywnie zaskoczyła suszarka z Rossmanna za 20 zł, kupiona na szybko, po zepsuciu się kolejnej bardziej markowej suszarki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim wybrałam swoją markową suszarkę najpierw sprawdziłam jej skuteczność u przyjaciółki - przy grubych i długich włosach suszarka musi mieć porządną moc. Chociaż przed nią przez 6 lat używałam takiej turystycznej ze składaną rączką z jakiegoś marketu - działa do dziś :-)

      Usuń
    2. Potwierdzam, suszarka z Rosmanna daje radę :-) Uratowała mi już wiele nocy i mój syn przy niej zasypiał ładnie ( ci co mają dzieci będą wiedzieć co mi chodzi :-)

      Usuń
    3. @Finanse w Biegu,
      chyba żartujesz... usypiałeś dziecko przy włączonej (fizycznej) suszarce?! To gratuluję podejścia do pieniędzy i środowiska. Na YT jest cała masa filmów z nagranym dźwiękiem suszarki, odkurzacza itd., które można odtwarzać ze smartfona, albo zgrać dźwięk do pliku i odtwarzać z urządzenia bez internetu nawet. I nie będzie to zżerało 2000 W.
      Tak usypialiśmy córkę.

      Usuń
  8. Wszystko się sprowadza do analizy ceny do jakości danego produktu. Nie zgodzę się że sami musimy to analizować, gdyż mamy dostęp do takiego dobrodziejstwa jak jest Internet gdzie znajdziemy opinie o różnych produktach, których parametru cena/jakość nie jesteśmy określić przed zakupem. W przypadku produktów spożywczych możemy to zrobić przed zakupem, z innymi typu AGD, samochody itd możemy i powiniśmy posiłkować się opiniami innych osób, aby nie tracić czasu i pieniędzy na własne testy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do opinii w internecie to odczucia mam mieszane - wiem, że firmy płacą za umieszczanie pozytywnych opinii copywriterom. Bardziej ufam rekomendacji bliskich osób.

      Usuń
    2. Posiłkując się opiniami z neta kupiłam telefon komórkowy, który okazał się kompletnym niewypałem, mimo iż miał bardzo pozytywne opinie. Od tego czasu opinie nieznanych mi osób to tylko wskazówka, która nie ma wpływu na ostateczną decyzję.

      Usuń
    3. Tak jest chyba z każdą opinią. To, co pasuje mojej cioci, nie musi mi pasować, itd.

      Usuń
  9. Coś mi nie wrzuciło (no chyba że to taki system komentarzy, który nie pokazuje reakcji przyjęcia komentarza, a czeka w kolejce na zatwierdzenie?), spróbuję raz jeszcze:

    Raz kupiłem tani czajnik i wytrzymał kilka miesięcy, poszedłem, oddałem i wymieniłem na markowy - działa już od wielu lat. Tu nie tylko chodzi o to, czy coś jest tańsze i da radę. Uwzględnijcie swój czas zmarnowany na takie testy/reklamacje itp. Ja chyba za dużo zarabiam, żeby marnować na kiepskie oszczędności obarczone ryzykiem utraty czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Grzegorz problem musiał wystąpić u Ciebie, albo u google, bo żadnego innego komentarza od Ciebie nie widzę.

      Usuń
  10. Mój czajnik (najtańszy z hipermarketu) wytrzymał 13 lub 14 lat!

    OdpowiedzUsuń
  11. dużo tanich rzeczy zrobione jest tak żeby się zaraz popsuć, mój czajnik działał 2 miesiące ::D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja rowniez jestem zaskoczony z dzialania jednego z moich tanich sprzetow- a mianowicie mlotowiertarki, ktora kupilem za 140zl z przeznaczeniem " jak wytrzyma jeden remont i kilka dziurek to dobrze"... Dzis mija nam ok czwarty, piaty rok naszej wspolpracy - tysiace dziur, kilka skutych murow i ogolnego zajezdzania jej bez skrupolow, a ona dziala i dziala i sie zepsuc nie chce... Juz dawno dla zachcianki kupilbym markowa Makite czy Metabo, ale wiem ze bylby to wydatek " dla pokazania sie" i raczej nie pierwszej potrzeby, bo moja poczciwinka dalej sobie pracuje...

    I wlasnie po przeczytaniu Twojego postu mocno zastanawiam sie - czy po padnieciu mlotowiertareczki kupic markowy sprzet, czy dalej isc w tania firme( ktora dalej produkuje tego samego "mlotka").

    Chec " pokazania sie" mowi- kupuj markowe za tysiaka, coraz wieksza chec oszczedzania- bierz tania, ktora spelnia Twoje oczekiwania, ale nie wyglada efektownie...

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Majsterkowiczu to pozostaje tylko pytanie co jest dla Ciebie ważniejsze - chęć pokazania się czy sprawdzona jakość i oszczędność? :-)

      Usuń
    2. Rozumiem racjonalne oszczędzanie ale weźcie pod uwagę, że tanie produkty są wykonane z tanich surowców często szkodliwych dla zdrowia, np. bisfenol w sprzętach AGD

      Usuń
  13. Osobiście często stoję przed dylematem, czy kupić tańsze czy droższe i oczywiście w zależności o tego, co kupuję, dylemat jest większy lub mniejszy ;) Niestety są takie produkty, przy których przemawia do mnie marka i wysoka cena - i koniec. Staram się z tym walczyć i przekonywać sama siebie, że tańsze produkty też są dobre, ale nie zawsze mi się udaje ;) Kiedyś żyłam w przekonaniu, że nie stać mnie na tanie rzeczy - muszą być drogie i długo żywotne. Ale niejednokrotnie okazało się, że nowe buty za 500 zł wytrzymywały tyle samo, co te za 129 zł... Złotego środka nie ma, ale to fakt - trzeba zachować rozsądek :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oczywiście zgadzam się z Twoją opinią :) Też myślę, ze na niektórych rzeczach po prostu trzeba oszczędzać, bo zupełnie nie ekonomicznie jest przepłacać, jedynie płacąc za markę. Natomiast bede sie upierała, ze rzeczy typu damska torebka, buty, garnitur itp muszą mieć swoją wartośc i służyc na dłuzej :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajny wpis :)
    Osobiście uważam, że lepiej kupić coś drogiego i dobrej jakości niż wymieniać co kilka miesięcy

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdecydowanie zgadzam się z tym, że droższe nie znaczy lepsze! Ja np. mój toster kupiłam w okolicach 2 albo 3 klasy podstawówki, a właściwie kupiła go moja mama ;) poprosiłam o taki, bo ten sam miała moja przyjaciółka z klasy. W sklepie okazało się, że należał raczej do tańszych i jest ze mną do dziś kiedy jestem już studentką, czyli ponad 10 lat :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ludzi biednych nie stać na zbytnie oszczędzanie :) jestem przeciwko ciągłym wymianom

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny wpis z którym się zgadzam w 100% Sam zacząłem ostatnio dużo oszczedzać zobaczymy jak wyjdzie. Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy.

    OdpowiedzUsuń
  19. A mi kiedyś taki czajnik "no name" zaczął świecić na czerwono i sypać iskrami - od tej pory inwestuję w markowe. Ale niestety reguły nie ma i wszystko wychodzi w przysłowiowym praniu. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czasem rzeczywiście nie warto kupować markowych rzeczy, skoro można mieć podobne kilka razy tańsze. Wydaje mi się, że szczególnie dotyczy to ubrań, które nawet jeśli wytrzymają kilka sezonów, to po jednym wychodzą z mody...

    OdpowiedzUsuń
  21. Na szczęście bez względu na to, czy produkt był tani, czy drogi, przysługuje nam dwuletnia gwarancja. :) Problem jest dopiero wtedy, kiedy trzeba reklamować daną rzecz co miesiąc, ale takie buble to chyba rzadko się zdarzają... Czy jestem naiwna? :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo ważną są rozsądne zakupy, kupujemy często za dużo, niepotrzebnych rzeczy. Warto przemyśleć czy np.: będziemy chodzić w tych butach i czy ta bluzka za kilka dni "przestanie" nam się podobać. Jestem zwolenniczką planowania wydatków, dzięki czemu wiem, że mogę wydać więcej na lepsze jakościowo rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  23. takich czajników więcej, mój jeszcze żyje a kupiłem go na bazarze, parasol jaki tam nabyłem też cały a nowe połamane. Szkoda gadać teraz słowo jakość ma inne znaczenie

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak to mówią biednych nie stać na tanie rzeczy. Z reguły chytry dwa razy traci i ten sam zakup trzeba wykonać podobni.e

    OdpowiedzUsuń
  25. Kupiłem kilka lat temu chińską wiertarkę za 40zł. Służy mi dzielnie do dziś.
    Jak widać można trafić tanio i dobrze, choć to loteria i lepiej kupić drożej coś solidniejszego.

    OdpowiedzUsuń
  26. Czasem zdarza się, że co tanio to drogo...więc myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest kierowanie się zależnością ceny do jakości i tu wybierać produkty dobrej jakości w miarę niskich cenach...

    OdpowiedzUsuń