czwartek, 24 lipca 2014

W co warto zainwestować w wynajmowanym mieszkaniu?

wiseleyb on flickr
Zazwyczaj (choć nie zawsze) przed zakupem własnego M przez jakiś czas wynajmujemy mieszkanie czy choćby pokój. Mieszkanie nie jest nasze, ale przecież spędzamy tam mnóstwo czasu. Odpoczywamy, jemy, przyjmujemy gości. Każdy chciałby dopasować je do swoich potrzeb, ale nie zawsze jest to możliwe. Co więcej nie zawsze jest to opłacalne! Dzisiaj zapraszam Was na wpis o tym, w co warto zainwestować w wynajmowanym mieszkaniu, a jakich wydatków stanowczo unikać :-)

Jak większość wpisów na tym blogu, ten również będzie inspirowany naszą historią :-) Z perspektywy roku czasu wynajmowania obecnego mieszkania jestem w stanie stworzyć kilka rad, które będziecie mogli wykorzystać we własnych gniazdkach.

Od razu uprzedzę, że w tym wpisie nie mam zamiaru prowadzić dyskusji na temat tego czy lepiej jest wynajmować mieszkanie czy spłacać kredyt za własne. Wiele osób już robiło takie obliczenia, ale tak naprawdę każdy musi wybrać to co dla niego najlepsze. Moim zdaniem wynajmowanie mieszkania ma sens tylko wtedy, kiedy czynsz jest dużo niższy niż potencjalna rata kredytu i pozwala na zbieranie oszczędności. Jakiś czas temu pisałam jak obniżyć koszty wynajmu mieszkania.

Nasze mieszkanie jest wynajmowane po cenie preferencyjnej - czynsz kosztuje nas połowę rynkowej ceny wynajmu takiego mieszkania. Dzięki temu 50% możemy odkładać na swoje własne lokum. Myślę, że jest to całkiem dobre rozwiązanie. W pierwszej chwili byłam tym mieszkaniem nieco przerażona. Nie będę ukrywać, że nie wyglądało najlepiej - żółte PCVki na podłodze, rozlatujące się meble, niedociągnięcia po malowaniu i nieco dziwna łazienka. Po kilku dniach już wiedziałam, ze dzięki naszej pracy uda się zrobić z tego cudo :-)

W bloku w którym mieszkamy mieszkania są do siebie raczej podobne. Mamy też oczywiście bliższych i dalszych sąsiadów, z którymi jakieś tam kontakty utrzymujemy. I z dumą muszę stwierdzić, że ze wszystkich mieszkań, które w tym budynku widziałam nasze jest najładniejsze :-)

Mimo, że wynajmujemy mieszkanie, bardzo zależało mi na tym, żeby było przytulne i takie "nasze". Nasi goście bardzo często też dostrzegają ten fakt, sprawiając mi tym niesamowitą przyjemność. Czasem zdarzały nam się też pytania o koszt takiego "dostosowania" mieszkania (głównie od sąsiadów, których mieszkania dalekie są od naszej estetyki).

Ważne jest, żeby przemyśleć ile czasu będziecie mieszkać w ty akurat mieszkaniu (oczywiście jeśli nic po drodze się nie wydarzy - typu przeprowadzka do innego miasta, zalania, wypowiedzenie umowy przez wynajmującego itp.). My założyliśmy, że będziemy tu mieszkać ok 3 lata (pierwszy rok minął całkiem niedawno). Dlatego też, trwałość sprzętów i rozwiązań nie musiał być strasznie długi. Najważniejsze jest dostosowanie jakości do okresu użytkowania.

Jeśli planujesz mieszkać w tym mieszkaniu powiedzmy 10 lat to położenie płytek i kafelek może być dobrym pomysłem, ale jeśli np. tylko 3 to zdecydowanie łatwiej, szybciej i przede wszystkim taniej będzie Ci zastosować rozwiązania bardziej prowizoryczne, ale zupełnie podobne wizualnie. Jak i w co my zainwestowaliśmy? Zapraszam na przechadzkę :-)

1. Kuchnia


WYKOŃCZENIE: Jak wiadomo kuchnia należy do pomieszczeń, które bardzo szybko się brudzą. A to coś się chlapnie, a to zupa paruje, a to rozsypiemy mąkę czy spadnie bułka z dżemem (oczywiście dżemem do spodu). Najłatwiej okafelkować najbardziej brudzące się miejsca i położyć płytki, które łatwo będzie czyścić. Koszt samych płytek, fug, zaprawy i robocizny(mimo, że powierzchnia jest mała) wyniósłby wielokrotnie więcej niż jest to warte.

Czy warto inwestować? NIE. Zamiast kafelek na ścianach proponuję rozwiązanie równie miłe dla oka, ale bardziej przyjazne dla portfela ;-) W kuchni można (i warto!) zastosować, zapomnianą już chyba lamperię! Może być to, jak za starych czasów, farba olejna (nie polecam), zwykła farba wodoodporna lub wodoodporna tapeta (najlepsze rozwiązanie!). W sklepach jest cała gama takich tapet z motywem płytek, idealnie nadająca się do kuchni. Co do podłogi to zastosowaliśmy trick z podłoga taki jak w pokoju.

MEBLE: Mieszkamy w kawalerce, więc kuchnia to właściwie wnęka :-) Mimo to, meble jakie tu zastaliśmy pochodziły chyba z lat 60. i nie nosiły żadnych śladów dbałości o nie przez poprzednich lokatorów. Biorąc pod uwagę, że planowaliśmy trzymać w nich artykuły spożywcze i sprzęty z których mieliśmy zamiar jeść, koniecznością był zakup mebli do kuchni. Bardzo ważnym czynnikiem jest to, że meble te miały nam posłużyć 3 lata. Wysoce prawdopodobne jest to, że w mieszkaniu z normalnych rozmiarów kuchnią, już nie byłby dla nas przydatne. Po 3 latach trudno byłoby też dokupić więcej mebli w tym samym kolorze, odcieniu, stylu.

Czy warto inwestować? NIE. Meble do kuchni kupiliśmy w jednym z marketów budowlanych, kierując się dwoma wartościami - ich ilością (dużo szafek byśmy nie zmieścili) i ceną. Za 300 zł (278 zł) kupiliśmy: podwójną szafkę stojącą, pojedynczą szafkę stojącą, podwójną szafkę wiszącą, pojedynczą szafkę wiszącą i szafkę okapową. Meble możesz zobaczyć na stronie sklepu - tam też widnieje ich promocyjna cena (dla niedowiarków) :-) Po drobnych przeróbkach (które kosztowały 25 zł) meble idealnie wpasowały się w naszą wnękę. Podobnymi parametrami kierowaliśmy się kupując blat (70 zł) i żyrandol (35 zł).

Najlepszy moment z życia mebli kuchennych: kiedy ciocia mojego wybranka, będąc po raz pierwszy w naszym mieszkaniu zapytała czy te meble to z Ikei na wymiar były zamawiane :-D

SPRZĘTY: Zależy co kto rozumie jako sprzęty. Teraz, kiedy kuchenka, piekarnik, zmywarka są raczej w zabudowie  to bardziej traktowałaby je jako meble. Podobnie z lodówką - nasza była używana i kosztowała 100 zł. Ale jeśli chodzi o sprzęty małego AGD, czyli takie które nawet zmieniając lokum zabierzemy ze sobą to jak najbardziej.

Czy warto inwestować? TAK. Jeśli w przyszłej kuchni nie musisz mieć wszystkich sprzętów w jednym kolorze i z jednego zestawu to stopniowe kompletowanie AGD jest bardzo dobrym pomysłem. Wprowadzając się "na swoje" duża część wydatków, związana z wyposażeniem kuchni będzie już "z głowy". W naszej kolekcji jest ekspres do kawy, opiekacz do kanapek, blender, parowar, mikser.

2. Pokój


WYKOŃCZENIE: Jeżeli właściciel wynajmowanego mieszkania zadbało o podstawy, czyli ściany i podłogę to macie już z górki. Ale jeśli wygląda to tak jak na początku u nas... Gładzenie ścian czy tynków nie jest najlepszym pomysłem - dlaczego robić to komuś w mieszkaniu? Ale mieszkanie obskurnie też nie jest miłe. Podobnie z podłogą. Płytki PCV (takie zielone) śniły mi się później po nocach. Zrywać je i kłaść panele? Na 3 lata? A w koło czeka jeszcze tyle wydatków...

Czy warto inwestować? NIE. Oczywiście każdy pokój warto odświeżyć - np. odmalować czy zmienić kolor ścian, jeśli jest nieodpowiedni. Cena farby to niewielki koszt za komfort we własnych kątach. Kładzenie podłogi czy gładzenie ścian? Stanowczo odradzam. Przed położeniem paneli podłogę trzeba wyrównać itp. Jakiś prosty sposób? My położyliśmy na podłodze gumoleum (ok. 600 zł + listwy i dwustronna taśma klejąca). Nie wiem jak to fachowo się nazywa, ale jest to wykładzina imitująca parkiet. Rozwinęliśmy, docięliśmy - dopasowała się do krzywej posadzki idealnie :-) Wygląda jak śliczna drewniana podłoga, a przeprowadzając się zabierzemy ją ze sobą np. na działkę czy do garażu.

Najlepszy moment z życia gumoleum: kiedy na imprezie sylwestrowej koleżanka ściągała w drzwiach obcasy, żeby przy tańcu nie porysować nam parkietu :-D

MEBLE: Inwestowanie w meble zależy tak naprawdę od Twoich potrzeb i planu zagospodarowania i urządzenia bardziej przyszłego mieszkania niż tego tymczasowego. Jeśli już wiesz co i jak chciałbyś w nim urządzić to możesz kolejno dokupować elementy. Ryzyko jest jednak takie, że np. nie wstrzelisz się z gabarytami, co wtedy? Ogólnie w meble inwestować nie warto za dużych sum, najlepsze będą adekwatne do ich czas ekspozycji :-) Oczywiście część mebli możesz wykorzystać później na swoim, jeśli będą ok. Co do mebli jest jeden wyjątek

Czy warto inwestować? NIE, ale... Koniecznie zainwestuj w dobre łóżko. Wynajmowanie mieszkania wcale nie oznacza, że masz chodzić nie wyspany. Tym bardziej jeśli ze względu na ograniczony metraż ma to być łóżko rozkładane. Obecne łóżko nie należało do najdroższych w sklepie, ale kupując je kierowaliśmy się bardziej wygodą niż ceną. Łóżko jest rozkładane i na pewno zabierzemy je do nowego mieszkania - w końcu dodatkowe posłanie zawsze się przyda (zwłaszcza jeśli może udawać kanapę) przy ataku nocujących gości.

3. Łazienka


Tutaj pójdzie nam z górki. Jeśli łazienka nie jest kompletnie zdewastowana to w łazienkę nie warto inwestować. Nasza jest wyposażona w dość starą wannę, umywalkę i sedes. Spłuczka jest plastikowa i zewnętrzna, szafka na kosmetyki to zwykła szafka pokojowa. Płytki na podłodze są przedpotopowe, ale całe, a na ścianach króluje zieleń. No dramat. Wiadomo, że chciałabym ładną łazienkę, ale po przeliczeniu to koszt jej remontu wyniósłby ok. 10.000 zł. Czy warto? Na 3 lata na pewno nie, bo właściwie jest sprawna tylko taka staroświecka.

W łazience nie inwestowaliśmy nic. No, może oprócz pralki i dużej ilości środków czyszczących, bo odpucowaliśmy ją na nówkę :-) Powiem szczerze, że po roku ta zieleń nie jest już taka rażąca, a pieniądze które musielibyśmy włożyć w jej remont, mogą spokojnie czekać na wykończenie łazienki w przyszłym mieszkaniu.

Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca! nie spodziewałam się, że wyjdzie z tego tak długi wpis, ale jednocześnie chciałam Wam przekazać jak najwięcej naszych doświadczeń w tym temacie. Macie jeszcze jakieś pomysły i patenty na oszczędności przy urządzaniu wynajmowanego mieszkania? Chętnie dowiem się gdzie byliśmy zbyt rozrzutni ;-)

Dodatkowo informuję, że Gosia Oszczędza jest już na Twiterze - jeszcze raczkuję, ale jeśli chcesz śledzić mój profil to zapraszam!

23 komentarze:

  1. Hej, dobry artykuł! Sam mieszkam w wynajmowanym mieszkaniu i bardzo chętnie zobaczyłbym fotki jak to wyglądało przed, a jak wygląda po takim "odświeżeniu". Da coś się z tym zrobić? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      Zobaczę co da się zrobić, ale wtedy nie robiliśmy wielu zdjęć - skupieni byliśmy na pracy. Jeśli coś znajdę to spróbuję jutro podrzucić :-)

      Usuń
  2. Fajny blog, ale malo osobisty. Dlaczego wlasnie trzy lata, nie dwa lub cztery? Jezeli Wam sie dobrze mieszka, to czy nie lepiej zaoszczedzic wiecej na wlasne mieszkanie? Mnie sie wydaje, ze oprocentowanie kredytow mieszkaniowych w Polsce jest niesamowicie wysokie w stosunku do krajow sasiadujacych, inne kraje nie maja tez oplat (marża, prowizja) za udzielenie pozyczki. Polska jest w EU, nie ma powodu, zeby banki mogly tak Polakow dusic. Moze warto troche poczekac i przeczekac, szczegolnie, ze wynajmowana kawalerke dopiesciliscie na medal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że jest bardzo osobisty i zdążyłam już podzielić się sporą częścią mojego życia :-)
      Co do długości wynajmowania to patrzyliśmy na to pod kątem miejsca - gdy będzie nas więcej (a jakieś tam plany są) to chcielibyśmy już spłacać własne (większe) kąty ;-)

      Usuń
  3. Ja w łazience zainwestowałabym najwyżej w detale - np. nową deskę klozetową.
    Wynajmowałam mieszkanie kilka razy i wszystkie inwestycje ograniczały się do kupna albo pozyskania od rodziny potrzebnych mebli - gdzieś nie było łóżka, gdzieś biurka, jakiś regał był potrzebny. Efekt taki, że jak przeprowadzałam się do swojego mieszkania to części rzeczy żal było wyrzucić i np. łóżko dalej mam to samo co w wynajmowanym mieszkaniu, choć jego dni są już policzone ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowa deska to obowiązkowy element, który zawsze wymieniamy po przeprowadzce :-)
      Jak przenosiliśmy się po stancjach w trakcie studiów to też królowało takie zbieractwo od rodziny, ale do urządzania swojego "dorosłego" mieszkania podeszliśmy już trochę poważniej - chcieliśmy mieć przytulne miejsce na ten czas i po woli kupować rzeczy na przyszłość :-)

      Usuń
  4. Ja od siebie dorzucę że w wynajmowanym mieszkaniu zainwestowałem w odmalowanie ścian, doszorowanie starych płytek w łazience i ubikacji, wymiana blatów kuchennych i okuć w starych meblach kuchennych, wymiany zdezelowanych klamek w drzwiach. Uważam że nie ma sensu pakować pieniędzy w odnawianie na swój koszt czyjegoś mieszkania, ważne aby poprawić jego estetykę tak żeby akceptować jego wygląd i mieć komfort psychiczny. Mozna inwestować w rzeczy które możemy zabrać wyprowadzając się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się zgadzam! Prawie wszystko, co kupiliśmy zabierzemy :-)

      Usuń
  5. Ja jestem studentem i co roku zmieniam mieszkanie. I chyba w nic nie opłaca mi się inwestować oprócz garnków i zastawy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad tą zastawą to też radziłabym się poważnie zastanowić :-)

      Usuń
  6. Wiadomo, że zawsze lepiej jest mieć własne mieszkanie, ale w złych warunkach w wynajmowanym też nie ma co się męczyć. Każdy chce mieszkać w zadbanym lokum, dlatego takie inwestycje - jak wynajmuje się dłużej niż przez rok, są opłacalne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Warto zainwestować w łóżko i stół reszta jest niepotrzebna :D ja tak zrobiłam i dobrze mi się żyje :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to żeby pasowało wynajmującemu :-)

      Usuń
  8. dużo zależy od układu z najemcą. Czasem można się dogadać, że w ramach zniżki za najem wykonamy remont mieszkania, które przyjmujemy w złym stanie. Sam byłem w takiej sytuacji. wyremontowałem 2 pokoje i kuchnię i w zamian miałem 1 miesiąc darmowego mieszkania. Zwróciło się to za materiały, koszty robocizny natomiast sam poniosłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa propozycja i dobre rozwiązanie. Znajomi położyli w mieszkaniu panele, koszt podzielili po połowie. Widać jak się chce to można :-)

      Usuń
  9. w tanim mieszkaniu zainwestować w hydraulika. Wiem co mówię z doświadczenia. Bo nam czasem bulgotało z wanny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bieżące remonty i naprawy to już inny temat :-) Ich koszt i tego kto płaci należy ustalić z właścicielem. Ale o nie zalewanie mieszkania warto dbać zawsze ;-)

      Usuń
  10. Bardzo ciekawy tekst. Wydaje mi się, ze masz bardzo duzo racji pisząc, ze najważniejsze to dostosować cenę (jakość) do planowanego okresu najmu. Czasem pewnie łatwo przesadzić w obie strony.
    Ina rzecz, ze zdumiewa mnie jakie fatalne mieszkania oferują właściciele - brudne ściany, niesprawne podstawowe sprzęty, no i jeszcze ta zabójcza zieleń lub morela na ścianach...

    Pozdrawiam,
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale fajny blog! trafiłam tu przypadkiem z bloga zorganizowanydom (przy okazji pozdrawiam autorke!!!). Ile tutaj ciekawych tematów. Pisz częściej Gosiu!!!!

    A mieszkanie tez wynajmuje ale calkiem umeblowane jest i właściwie nic nie musielismy robic, ale sobie zapamietam na przyszłośc.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja z meżem również przez jakiś czas po studiach wynajmowaliśmy mieszkanie po cenie rynkowej, po czym okazało się, że rata kredytu za własne M2 jest niższa od kosztów najmu o ok. 400 zł. Nawet nie wiecie jakie było nasze zdziwienie (korzystamy z kredytu preferencyjnego MDM). I tak właśnie mija nam 4 rok spłaty :). Zdecydowaliśmy się na jeszcze jedną kwestię, mianowicie nie szaleliśmy od razu z dużym mieszkaniem, tylko kupiliśmy M2,ok. 50 metrów z dodatkowym poddaszem, które nie byo wliczone w cenę bo zgodnie z przepisami było nieużytkowe, a w praktyce posłuży nam za sypialnię :) Moim zdaniem warto wybrać mniejsze mieszkanie i "spokojnie żyć" tak, żeby rata kredytu nie zabijała nas i nie stanowiła połowy naszych dochodów :)

    W bardzo podobny sposób inwestowaliśmy w wynajamowane lokum (własnoręczne odmalowanie), meble z rynku wtórnego, ale dzięki temu znacznie przyjemniej do tego mieszkania wracało się po pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja w moim mieszkaniu mam łóżko zrobione z palet :D i w ogóle tak wszystko sobie oszczędnie zrobiłem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej :) super wpis a czytam z rocznym opóźnieniem :) też wyznaję że kupuję to, co potem będe mogła ze sobą zabrać dalej do innego mieszkania :) a wolę płacić mniej i mieć troszkę gorsze wynajmowane mieszkanie, dzięki temu co miesiąc kilka stówek zostaje w portfelu na coś własnego :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzień dobry! Bardzo fajny i przyjemny wpis! moja rodzina się powiększyła w ciągu ostatniego roku i teraz zastanawiam się nad kupnem nowego mieszkania, więc to moje stare będę wynajmować:)

    OdpowiedzUsuń