piątek, 22 listopada 2013

Jak oszczędzać na kosmetykach?

flickr.com
Dziś zamierzam podzielić się z Wami moim sekretnym sposobem na oszczędzanie na kosmetykach. Wpisy raczej bardziej „kobiecy”, ale oczywiście nie dyskryminuję Panów, którzy też mają tendencję do chomikowania J Dzięki prostej zasadzie, którą wprowadziłam ponad rok temu jestem w stanie oszczędzić rocznie trzycyfrowe sumy. Otóż żaden to sekret i żadna magia.


W domu wprowadziłam popularny na blogach modowych/urodowych „projekt denko”. O szczegółach projektu pisać nie będę, bo w Internecie możecie znaleźć wszystkie informacje na jego temat. Tutaj skupię się tylko na opisie naszego projektu i jego modyfikacjach.

Faza 1. Uświadomienie

Dopóki nie trafiłam na filmik opisujący ten projekt nie miałam pojęcia dlaczego tak dużo wydaję na kosmetyki i dlaczego w łazience jest coraz mniej miejsca. Poczytałam, poszukałam i pobiegłam zobaczyć czy to prawda co piszą w Internecie.

Faza 2. Przebudzenie

Po wyciągnięciu wszystkich kosmetyków, zapasów, tych kupionych okazyjnie, do wypróbowania, prezentów kosmetycznych okazało się, że Internet ma rację. Ponad połowy kosmetyków nie używałam! Około jednej czwartej było otwartych tak długo, że trzeba było się ich pozbyć. Jak to się ma do oszczędzania? Nijak.

Faza 3. Mocne postanowienie poprawy

Było to ponad rok temu. Postanowiłam sobie, nieco modyfikując projekt denko, że muszę wykorzystać wszystkie swoje zapasy zanim kupię coś nowego. Nie powiem było ciężko. Głównie ze względów mentalnych, bo dlaczego mam sobie nie kupować kosmetyków kiedy chcę (najważniejszy argument) i kiedy akurat jest promocja (wszak to długoterminowa oszczędność) lub kiedy wychodzi coś nowego (bo na pewno jest lepsze od tego, który ja mam).

Ano z prostej przyczyny. Tych kosmetyków nie potrzebuję. NIE POTRZEBUJĘ! I uwaga: kosmetyki ze sklepów nie znikną. Z całkowitą odpowiedzialnością zapewniam, że kosmetyki będą w sklepach, kiedy skończymy z tym czego używamy. Sprawdziłam – tak jest.

Faza 4. Realizacja

Od momentu, w którym zdałam sobie sprawę z powyższych rzeczy, kupuję kosmetyki, których potrzebuję. Jak wpłynęło to na domowe finanse? Wspaniale! Od ponad roku nie kupiłam sobie balsamu do ciała – zużywam wszystko co mam w domu i wciąż dwa jeszcze nie otwarte czekają. W listopadzie otworzyłam ostatni (mój osobisty sukces!) żel do mycia twarzy, który był zapasem. Dziś zobaczyłam dno w moim przedostatnim pudrze prasowanym.

Jak widać same sukcesy. Gdybym nie zaczęła projektu denko, połowa kosmetyków byłaby już po terminie przydatności do użycia. Nie jestem w stanie zrobić Wam dokładnego porównania jakie oszczędności osiągnęłam takim działaniem, ponieważ w 2012 r. nie prowadziłam jeszcze spisywania wydatków, ale mogę spokojnie przyjąć, że wydawałam ok. 100-150 zł miesięcznie (tak, tak!), teraz pozwalam sobie kupować droższe kosmetyki, ale tylko kiedy są mi niezbędne.
Zmiana: Wydaję ok. 100 zł raz na pół roku.

Do projektu wciągnęłam też moją drugą połowę. Okazało się, że wód po goleniu też można mieć spory zapas J


Polecam przejrzeć Wasze kosmetyki!



Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to koniecznie polub 
A jeśli wolisz to możesz znaleźć 

8 komentarzy:

  1. Muszę to pokazać mojej kobiecie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kobiecie przede wszystkim, ale samemu też warto się rozejrzeć :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. "I uwaga: kosmetyki ze sklepów nie znikną. Z całkowitą odpowiedzialnością zapewniam, że kosmetyki będą w sklepach, kiedy skończymy z tym czego używamy. Sprawdziłam – tak jest."
    To miałaś wyjątkowe szczęście, bo ja już kilkukrotnie się nacięłam na zasadzie - jeszcze mam, po co kupować na zapas. A potem okazuje się, super krem czy super tusz wycofali z produkcji. W paru przypadkach zdążyłam w ostatniej chwili, żeby zrobić zapasy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na miejsce każdego super kosmetyku firmy wprowadzają kilka bardziej "superowszych", więc na pewno nie będzie problemu z wybraniem czegoś w zastępstwie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. moja lepsza połowa poszła w opcję konsultantki, dodatkowo w pracy i wśród znajomych (bez zamęczania klientów) rozprowadza kosmetyki firmy X, dzięki temu ma na kosmetyki dla siebie, a czasami nawet wyjdzie na plus z gotówką. Polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jest to dobra opcja - sama kiedyś tak dorabiałam. Problem pojawia się tylko wtedy, kiedy zamawiasz kosmetyki, których nie potrzebujesz. Ale mam nadzieję, że Twojej lepszej połowie to nie grozi :-)

      Usuń
  6. fajny artykuł - dużo o oszczędzaniu na kosmetykach też tutaj www.jakoszczedzacjakzarabiac.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny artykuł – dużo o tym oszczędzać na kosmetykach też tutaj http://jakzarabiacjakoszczedzac.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń