czwartek, 5 marca 2015

Podsumowanie miesiąca 017 - Luty 2015


Luty wypadł trochę lepiej niż styczeń, ale to wciąż nie jest budżet idealny. Zabrakło nam pieniędzy na sensowne oszczędności, ale dorzuciliśmy chociaż troszkę. A mimo, że właściwie żyliśmy oszczędnie to wydaliśmy więcej. Czy zasłużyliśmy na cztery gwiazdki? Oczywiście, bo staraliśmy się strasznie :-)

Zanim przejdziemy do konkretnych liczb (wiem, że na to czekacie najbardziej!) - kilka ważnych informacji na początek.

Zarobki, które tu prezentuję to przychody dwóch osób przed trzydziestką. Na co dzień pracujemy na etatach w sferze budżetowej, czasami wykonując jakieś dodatkowe prace w czasie wolnym lub uzyskując benefity od naszej "firmy".

W sferze wydatków wygląda to podobnie. Są to koszty życia dwóch dorosłych osób, które starają się zdrowo odżywiać ;-) i wynajmują mieszkanie po preferencyjnej cenie. Jesteśmy "słoikami", którzy na co dzień są zdani w wielkim mieście na siebie. Jedzenie staramy się przygotowywać w domu, ale zdarzają nam się wypady na miasto lub pizza :-)

Nie oszczędzamy też na maksa - tzn. pozwalamy sobie na przyjemności, dość drogie hobby i spotkania z przyjaciółmi. Na utrzymaniu mamy auto, a w tym roku planujemy ślub i może zakup mieszkania?

Jesteśmy zwyczajną parą młodych ludzi, którzy starają się ogarnąć swoje finanse i zabezpieczyć przyszłość.

Zarobki w lutym:


Jedna pensja była pomniejszona o świadczenia chorobowe - niestety jeszcze coś się tam przyplątało na początku roku. Dodatkowy dochód to zlecenie, które wykonałam jeszcze w listopadzie, ale dopiero przyszła za nie płatność.

 Wydatki w lutym:


Mimo, że oszczędzanie poszło nam w lutym nieco lepiej niż w styczniu to wydaliśmy więcej pieniędzy :-) To tylko pozory! Pamiętacie zaginiony tysiąc? ;-) Do dziś się nie odnalazł, co znaczy, że ślizgnął nam się przez palce nie zauważony. I to jest bardzo dobra lekcja dlaczego warto spisywać wydatki :-) Wracając do tematu wyszło trochę więcej, ale nie było impulsywnych zakupów i dużych zachcianek. Wszystko było rozsądnie zaplanowane, tylko oszczędności trochę mało.

 Wydatki stałe:


W lutym było nieco lepiej niż w styczniu, ale bez szaleństwa z oszczędnościami. Udało nam się odłożyć tylko 100 zł. Tzn. na początku miesiąca odłożyliśmy 500 zł, ale pod koniec okazało się, że są nam jednak potrzebne :-( Mimo to 100 jest zawsze lepsze niż 0, a w kolejnych miesiącach planujemy poprawę :-)

Wydatki regularne:


Mniej wydaliśmy na jedzenie! - ogromny sukces, bo jedzenie na mieście w tym czasie nie podskoczyło :-) Opłata za dwa telefony komórkowe zdecydowanie za wysoka, ale jest w tym opłata aktywacyjna i kilka dni doliczone z zeszłego miesiąca. Ze względu na to, że auto było razem ze mną w delegacji zbytnio się nie najeździło i mamy oszczędność na transporcie :-) Prace nad moim doktoratem ruszyły, więc trochę pieniędzy też pochłonęły badania. A korzystając z kolejnych wyprzedaży uzupełniliśmy garderobę :-)

Wydatki nieregularne:


Dość dużo pieniędzy przeznaczyliśmy na prezenty, ale mieliśmy aż 3 obdarowanych :-) Ładnie ograniczyliśmy prasę, a wyposażenia chyba nie da się nigdy całkiem wyeliminować, mimo że staramy się nie inwestować przesadnie w wynajmowane mieszkanie. W marcu zapowiadają się kolejne prezenty i ubezpieczenie auta, także w tej kategorii też nie będzie najlepiej.

Zachcianki:


 Mamy swój budżet na przyjemności (uwzględniony w wydatkach stałych!), a te cztery rzeczy jakoś tak zawsze zawyżają sprawozdanie. W lutym byliśmy bardzo grzeczni i prawie nie pozwalaliśmy sobie na szaleństwa :-) 

SPOILER: Niestety początek marca był obfity w te wydatki, więc będzie gorzej :-/

Ogólnie nie jest źle, ale mogło być lepiej - zdecydowanie więcej odłożonych oszczędności.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to koniecznie polub 
A jeśli wolisz to możesz znaleźć 

zdjęcie: StockMonkeys.com na licencji CC BY 2.0

42 komentarze:

  1. Witaj :)
    Bloga czytam od jakiegoś czasu, komentuję pierwszy raz.
    Zadziwiają mnie wydatki na jedzenie - 2 osoby za 415 zł? Brzmi jak dla mnie zupełnie nieprawdopodobnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak na razie najniższe wydatki na jedzenie w naszej historii :-)
      Ale wszystko się zgadza - tyle wydaliśmy w lutym na zakupy spożywcze - może dlatego, że luty taki krótki ;-)

      Usuń
    2. Rzeczywiście w tym miesiącu bardzo niskie wydatki na jedzenie. Ja już nie liczę ile wydaję z chłopakiem na jedzenie - a może powinnam... Kiedyś wydawałam ok. 300 zł tylko na siebie. Muszę chyba wrócić do liczenia wydatków na jedzenie.

      Usuń
    3. Pocieszające jest to, że wydatki na jedzenie nie podwajają się po przybyciu kolejnej osoby w domu :-)

      Usuń
    4. No tak, myślę, że wtedy jest trochę taniej :)

      Usuń
  2. Właśnie miałem pytać, z czego wynikają tak duże koszta telefonów. Ile to będzie w kolejnych miesiącach? Jak właśnie przeniosłem mnie i żonę do Virgin i będziemy płacić 29 zł miesięcznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kolejnych powinno być max. 150 zł

      Usuń
  3. Jestem pełna podziwu dla waszej systematycznosci. Pozdrawiam serdecznie.
    ( na kurs jakiego języka chodzisz? Znasz grupę blogerek językowo - kulturowych " W 80 blogów dookoła swiata"? Może niektóre artykuły by ci pomogły w nauce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Nika! Nie wiedziałam, ale już ogarnęłam i dorzuciłam sobie niemiecką sofę do czytnika :-)

      Usuń
    2. Trafiłam tu przez przypadek i jakże miłą informację przeczytałam! Cieszę się, że Niemiecka Sofa Cię zaciekawiła.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. My z mężem też prowadzimy domowy budżet i u nas na jedzenie wyszło dwa razy tyle!! Jestem w szoku, jak Wam udaje się przeżyć dzień za 14,82zł?? Czy możesz sprzedać jakiś patent? Przykładowy jadłospis z tygodnia?
    p.s.
    Bardzo fajnie rozwijający się blog:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słoiki od rodziców z domu ;-) Szczerze mówiąc wydając tak mała kwotę na jedzenie trudno musi być nazywać je zdrowym. Chyba, że jecie mniej niż dzieci, co jest dziwne w domu, gdzie jest facet ;-)

      Usuń
    2. Słoiki od rodziców też przywozimy - domowej roboty soki i przetwory np. ogórki. Czy to coś złego? Są dużo zdrowsze niż te sklepowe :-)

      Usuń
    3. Widzę, że nasze jedzenie wzbudza dużo wątpliwości. Może spróbuję niebawem rozwinąć ten wątek w osobnym wpisie, a dziś wrzucę nasz wczorajszy i dzisiejszy jadłospis:

      WCZORAJ

      Śniadanie:
      jajecznica

      II śniadanie
      jabłko

      Obiad:
      penne z beszamelem z orzechów (próbowaliśmy przepis z nowego Woman`s Health)

      Podwieczorek
      pomelo

      Kolacja:
      kanapki z serkiem, sałatą, łososiem i jajkiem

      DZISIAJ

      Śniadanie:
      przyszły mąż - musli z mlekiem
      ja - twarożek

      II śniadanie:
      pomarańcza

      Obiad:
      spaghetti (makaron pełnoziarnisty, mięso mielone, pieczarki, sos pomidorowy)

      Podwieczorek:
      jabłko

      Kolacja:
      sałatka (rukola z pomidorkami i serem)

      Po drodze trafiły się może jeszcze jakieś ze dwa domowej roboty ciasteczka. Czy to jest drogie jedzenie? Chyba normalne i zapewniam, że nikt u nas głodem nie przymiera :-)

      Usuń
  5. W niskich wydatkach na jedzenie rzeczywiście jesteście mistrzami :) Będę śledzić i sama próbować obniżyć jeszcze moje wydatki na żywność, u mnie na jedną osobę wychodzi około 300 zł.

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś zostało oszczędzone, więc gratulacje !

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem w czym problem z tym jedzeniem, kwestia braku słodyczy, słodkich napojów i innych dodatków. Domowe jedzenie jest najtańsze. Też mam sytuacje w domu, że mieszkam tylko z dziewczyną i np taki obiad np gulasz 0,5kg mięsa wieprzowego łopatka (6 zł) papryka (1,5zł) czosnek (1 zł) kasza 4x100 (3 zł) 2 marchewki i cebula (1 zł) daje 12,50 zł na dwa dni czyli 6,25 zł dziennie. Spaghetti i wiele innych obiadów które idzie zrobić na dwa dni wyszło by chyba jeszcze taniej. I tu 15x15 (zawyżyłem z 12,50) daje 225 zł miesięcznie, zostaje drugie tyle na śniadanie i kolacje (tania opcja - kanapki). Bez problemu da się zejść w 2 osoby do 400 zł. My tak się odżywiamy w tygodniu, kiedy pracujemy i nie ma czasu na codzienny urozmaicony obiad więc nam takie "tanie" jedzenie jak najbardziej smakuje i odpowiada :) Inna sprawa weekendów gdzie wpadnie wino do kolacji, jakaś ryba czy coś jeszcze innego, ale raczej nie nastawiamy się na minimalizowanie wydatków na jedzenie, choć jakby trzeba było przyoszczędzić to nie widzę problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale kwotę jednego obiadu trzeba przemnożyć nie przez 15 a 30 - wychodzi trochę więcej, ale też się da :-)
      My też w weekendy sobie pozwalamy :-)

      A ryby jemy także w tygodniu - staramy się ograniczyć mięso, a ryby są w podobnych cenach tylko zdrowsze :-)

      Usuń
    2. Gosiu, wyraznie napisalem, ze kwota obiadu jest na dwa dni. Stad nie 30 a 15.

      Usuń
    3. A owoce, warzywa?Miesięcznie to po ok. 100zł za każdą z kategorii (w tym też mrożone). Za sam chleb 45zł miesięcznie (chyba, że kupuje się w dyskoncie za 1,59, ale nie polecam)- 2,99 na dwa dni. Ryba raz w tygodniu to 60zł/mies. bez dodatków. A zamiast słodyczy i soków? Przecież robiąc ciasto też kupujecie składniki, a do kompotów owoce, coś mi za tanio, że do 400zł? Chodzi o to, że się trzeba naprawdę mocno nagimnastykować, mieć ochotę na jedną i konkretną rzecz, którą ma się w lodówce i się mocno spinać?

      Usuń
    4. Warzywa są bardzo tanie w porównaniu do innych składników, mrożone jemy prawie tylko te zamrożone samemu tzn. kupujemy w sezonie i mrozimy (jeszcze mamy w zamrażarce jedną porcję dyni na zupę :-)). Owoce kupujemy sezonowe, chleb pieczemy sami i naprawdę wystarcza nam jeden, góra dwa na tydzień - nie jemy go codziennie.
      Co do słodyczy to te kupne są uwzględnione w zachciankach, a te które robimy sami mieszczą się w tych 400 zł - przygotowanie ciasteczek to naprawdę niewielki koszt - trochę masła, cukru, mąki, czasem kakao i czekolada - ciastka potrafią starczyć na dwa tygodnie.

      Oczywiście jest trochę gimnastyki, ale nie jest to ani uciążliwe ani ograniczające. Najważniejsze decyzje zapadają w sklepie. Kapusta pekińska kosztuje 3 zł/kg? Ok., w tym tygodniu jemy sałatki z lodowej, bo jest za 1,99 zł :-) Banał, a pozwala wiele zaoszczędzić.

      Usuń
    5. Przeciez mowimy o oszczedzaniu... Niekiedy same moje sniadanie kosztuje ok 30 zl, ale gdyby trzeba bylo przycisnac pasa to sama CEBULA w twarozku zapewni ci witamin za caly dzien sokow i warzyw. Pomidory? Ketchup, chyba jedyny przetworzony produkt, jest zdrowszy od samych pomidorow. Owoce? Jablka 2 zl za kilogram praktycznie caly rok. Bardzo zdrowe buraczki 1 zl za kilogram. Oczywiscie mozesz zjesc ananasa czy melona za 10 zl ale nie mow wtedy ze oszczedzasz tylko ze robisz normalne zakupy. BEZ WYRZECZEN oszczedzac sie niestety nie da. Oczywiscie w druga strone o chlebie i wodzie tez sie niby DA ale chyba wtedy nie mowimy juz o oszczedzaniu.

      Usuń
  8. Rzeczywiście - nie dopatrzyłam się, przepraszam :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie kwota wydatków na jedzenie, bardzo niska. Widać jecie mniejsze porcje. My jemy sezonowo, ja głównie w pracy (mam tanie obiady), nic się u nas nie marnuje, a wydajemy jednak te 200-300 zł więcej. Ale mój chłopak je dość dużo. :)
    Między przychodami i wydatkami widzę 300 zł różnicy. Nie zapisane wydatki?

    Mi w lutym wyszło wg budżetu, że powinnam mieć 100 zł więcej na koniec miesiąca, ale nie miałam... A staram się skrupulatnie wszystko zapisywać...

    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staramy się jeść mniejsze porcje, ale trzeba wziąć też pod uwagę, że luty był trochę krótszy :-)
      Te 300 zł różnicy to część niezapisanych wydatków, a nieco ponad 100 zł przeszło nam na marzec. Niestety nie wychodzi to co do grosza. Też staramy się wszystko zapisywać, ale drobne potknięcia są nieuniknione - nie zrażajcie się Asiu!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Gosiu trafiłam na Twojego bloga niedawno, mobilizujesz mnie do tego, żeby wziąć się za nasz budżet. Na chwilę obecną nawet nie wiem ile wydajemy na jedzenie. Myślę, że nie jest to kwota dużo wyższa niż u Was, ale fajnie byłoby ją znać.
    Z jakiego miasta/województwa jesteście? Wydaje mi się, że to dość ważna informacja przy podawaniu takich danych.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze miasto niech pozostanie owiane tajemnicą :-) Może wystarczy tylko tyle, że to miasto wojewódzkie i mieści się w pierwszej dziesiątce największych miast.

      Usuń
  11. na szczęście twój miesiąc wygląda dużo lepiej niż mój. Ja jestem na grubym minusie ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. Gosiu,

    a możesz napisać co to jest "dość drogie hobby"? Bo chciałabym to sobie jakoś odnieść do swojego pojmowania "dość drogiego hobby" :). A patrząc na kwestię zdrowego jedzenia to możemy mieć spory rozjazd w definicjach :D.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam,
    Po raz pierwszy weszłam na bloga i też mam parę uwag co to kwoty wydanej na jedzenie. Jeżeli można zapytać, to co pijecie na co dzień? Kawa, herbata, woda? I jeżeli tylko woda to woda butelkowana czy raczej wodociągowa przelana przez filtr?
    Jestem młodą osobą, kończę studia i pracuje. Osobiście nie wyobrażam sobie zjeść rano jajecznicy i mieć jako drugie śniadanie tylko jabłko czy pomarańcze. Będąc w pracy 8 godzin zjadam co najmniej 2 kanapki+jabłko/pomarańcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na co dzień pijemy herbatę, kawę i filtrowaną wodę. Zazwyczaj kupujemy większy zapas herbaty i kawy, w lutym akurat nic z tego się nie skończyło.
      W pracy (też 8 godzin) jemy 2 posiłki - drugie śniadanie ok. 10.30 i obiad ok. 14.00. Wystarczy kanapki zamienić na przygotowany wcześniej obiad i będzie tak samo :-)

      Usuń
  14. ! pensja to twoja a druga męża czy obydwie twoje ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna pensja jest moja, a druga narzeczonego.

      Usuń
  15. Podziwiam wydatki na jedzenie, dla mnie do tej pory rzecz nieosiągalna. Teraz wyznaczyłam 500 zł, dzięki takim wpisom jak Twoje, wierzę, że się uda ;) Co do telefonów, sama mam z tym problem, ale to wynika tylko i wyłącznie z nieprzemyślanej oferty z iphonem :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam
    Fajny blog :) Co ciekawe widzę, że wiedza zawarta na innych blogach jest skutecznie praktykowana na innych.
    Pytanie o budżet domowy używacie jakieś aplikacja ala Kontomierz czy co dzień poświęcasz czas na uzupełnienie Exe...:) Szukam właśnie aplikacji na telefon + aplikacja na komputerze do szybszego i w ogóle sprawnego rozpoczęcia moje własnego budżetu. Jeśli masz coś co może mi pomóc proszę o link. Przyznaje się bez bicia ze kilka stroniczek bloga dopiero przeczytałem i jeśli gdzieś jest to wystarczy link:)
    ps. Miły blog :)

    OdpowiedzUsuń
  17. a czy dodatkowe zarobki biorą się tylko z bloga ?

    OdpowiedzUsuń
  18. To jest bloq o rozrzutności a nie o oszczędzaniu:) 330 złotych za kurs językowy, w mojej skromnej opinii to kasa w błoto wyrzucona ponieważ na runku pracy jest bardzo dużo osób z dobrą znajomością języków obcych i nikt nie dostaje dużo kasy za to że zna język no chyba że nauczyciele czy tłumacze , druga pozycja 45 za parking, nie może auto stać normalnie na ulicy? sam kurs i parking to 4500 zł/ rok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 330 zł za kurs językowy to kwota przeznaczona na dwie osoby - spotkania 2x1,5h tygodniowo w grupie 8 osób - cena jest bardzo dobra :-)
      A co do znajomości języka to oczywiście nie będziemy zarabiać na samej znajomości języka, ale na pewno pozwoli nam to mieć więcej opcji w przyszłości. Zapraszam do tego wpisu: Najlepsza inwestycja? Inwestycja w siebie!
      Co do parkingu - sprawa jak najbardziej przemyślana, zwłaszcza, że samochód nie jest codziennie używany i czasem potrafi stać tydzień nie ruszany. Według nas zostawianie go na ulicy nie jest w takim wypadku najlepszym pomysłem i jesteśmy skłonni zapłacić za jego bezpieczeństwo.

      Usuń
  19. Fajnie, że ktoś prowadzi bloga tego typu z różnymi wyliczeniami :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Może zadam głupie pytanie aly ... Pensja I oraz Pensja II. Czy to oznacza, że posiadasz dwie pensje? Czy jedna jest Twoja, a druga Twojego faceta?

    OdpowiedzUsuń
  21. Acha, czyli tak to wygląda. Spodziewałem się czegoś innego, a tu takie pozytywne zaskoczenie.

    OdpowiedzUsuń