środa, 18 listopada 2015

Kiedy kupić mieszkanie na kredyt? - 2 warunki do spełnienia

Różne są podejścia i rady dotyczące zakupu mieszkania na kredyt. W Internecie znajdziecie mnóstwo gotowych kalkulatorów, które mają pomóc Wam podjąć współczesne "to be or not to be", czyli czy kupić czy wynajmować :-) Ja nie jestem ekspertem, tylko konsumentem jakich wielu. I według mnie powinniście przeczytać opinie kilku mądrzejszych ode mnie, zanim poznać moje podejście do tematu.

Na jednym z popularnych forów internetowych rozgorzała dyskusja na temat wysokości moich rat i kredytu. O ile krytyczne uwagi mnie nie obeszły, bo sama wiem najlepiej co ze swoim życiem robię, o tyle zarzut, że daję zły przykład młodym ludziom to chyba nieporozumienie :-)
Poniżej kilka linków do wpisów chłopaków, którzy całkiem mądrze o tym pisali :-)

Michał - Kupić mieszkanie czy wynająć? - dylemat młodego człowieka
Marcin - Lepiej kupić czy wynająć mieszanie?
Wolny - Mieszkanie - najem czy kupno? Część pierwsza
               Mieszkanie - najem czy kupno? Część druga

Przeczytane? To mam nadzieję, że jesteście mądrzejsi :-) Bo teraz namieszam.

Tymczasem pamiętajcie, że jeszcze macie czas na porządki w Waszych finansach i szansę na zgarnięcie 100 zł bonusu za założenie konta Godnego Polecenia 
 szczegóły >>>TUTAJ<<<

Według mnie kupno mieszkania powinno nastąpić, jeśli spełniamy dwa obowiązkowe warunki:
1. Chcesz mieć mieszkanie
2. Stać Cię na nie

Proste? No wręcz banalne! Ale wiadomo, że każdy może mieć różną interpretację tych dwóch warunków, więc trochę wyjaśnię. Ale zanim to podstawowa zasada - oba warunki muszą być w całości spełnione jednocześnie!

Warunek I. Chcesz kupić mieszkanie

Niby jest to oczywiste, ale okazuje się, że nie zawsze. Nie każdy chce mieć mieszkanie. Nie każdy chce mieszkać w obecnym miejscu, nie wszyscy chcą prowadzić osiadły tryb życia czy "ustatkować się" kredytem. Jest tyle ciekawszych wydatków czy pomysłów na życie. I to jest ok. Co nie jest ok.? Jeśli tak naprawdę nie chcesz kupić mieszkania, ale to robisz. Bo wszyscy kupują. Bo rodzice mówią. Bo wypadałoby. Bo trzeba. Bo... Jeśli chcesz kupić mieszkanie to sprawdź punkt drugi, jeśli nie chcesz kupić mieszkania to tego nierób i nie ulegaj presji czy oczekiwaniom innych. Nawet nie trudź się obliczeniami :-)

Moja historia: Stojąc przed zmianami w moim życiu spokojnie przemyślałam co chcę robić dalej. Zajęło mi to cały weekend - dużo czy mało? Nieistotne, bo dla mnie wystarczyło. Okazało się, że w najbliższym czasie nie chcę zmieniać ani pracy, ani miasta, ani tego co robię. Okazało się, że od jakiegoś roku przeliczam jakby tu kupić mieszkanie i śledzę rynek. No i wyszło, że tego mieszkania po prostu chcę :-) Nie było to na pocieszenie (chociaż na znanym forum dla kobiet ktoś ostatnio podał mój zakup mieszkania jako przykład pocieszenia po rozstaniu), ani nie uważam żeby było to nieprzemyślane. Zakup poprzedziło wiele kalkulacji - amatorskich, ale jednak :-)

Warunek II. Stać Cię na mieszkanie

To warunek kontrowersyjny. Jeśli przeczytałeś polecone wpisy to już wiesz, że zasady są różne. Rata nie powinna przekraczać 30% dochodów, 50% dochodów, kredyt powinien być tylko na 20 lat, 25 lat, ale tylko na 90% wartości, 80% wartości... czy cokolwiek innego. Każdy ma swoje zasady. Moje są bardzo proste.

Stać Cię na mieszkanie jeśli:
1. Zarabiasz i masz oszczędności/potrafisz oszczędzać.
2. Zarabiasz i nie boisz się ciężkiej pracy.
3. Wydajesz, ale jesteś gotowy na wyrzeczenia.

To wszystko ma sens oczywiście jeśli nie będziemy zakładać skrajnych sytuacji. To znaczy jeśli zarabiasz 1 200 zł miesięcznie, jesteś gotowy na wyrzeczenia i nie boisz się ciężkiej pracy to i tak nie oszukujmy się, że stać Cię na dom wartości 1 000 000 zł. No chyba, że masz olbrzymie oszczędności :-) Ale tak poważnie, to trzeba mierzyć siły na zamiary. Według mnie, nie zawsze oznacza to procentowe określenie wartości kredytu czy udział raty w domowym budżecie. To wszystko się zmienia, a twój plan musi być długofalowy. Twój plan musi uwzględnić najgorsze możliwe scenariusze. Czyli co?

1. Zarabiasz i masz oszczędności/potrafisz oszczędzać - to znaczy regularnie otrzymujesz jakieś wynagrodzenie. Nie ma znaczenia czy to etat, własna działalność czy umowa cywilno-prawna. Ważne jest, że mniej więcej jesteś w stanie oszacować swój dochód np. rocznie z ostatnich kilku lat. Potrafisz założyć ile zarobisz w 2015, 2016... Oczywiście nie zaokrąglaj w górę tylko w dół - na wszelki wypadek. Ale policz też oszczędności, bo przecież ostatnie kilka lat oszczędzałeś - wiesz na czym to polega i z czym się to wiąże. Masz oszczędności - duże, małe, nieistotne. Ważne, że potrafisz żyć oszczędnie i chcesz mieszkania tak bardzo, że jesteś gotowy tak żyć.

2. Zarabiasz i nie boisz się ciężkiej pracy - już ustaliliśmy, że masz pracę, ale... To co robisz obecnie jest ok., mimo to jeśli bierzesz kredyt na mieszkanie to musisz się liczyć z pracą dodatkową. Decydując się na zakup mieszkania na kredyt szykuj się na pracowanie więcej, lepiej, wydajniej - po prostu na szukanie dodatkowych zarobków. Możesz ich szukać od początku jeśli rata jest wysoka, może się to zdarzyć dopiero w momencie kryzysowym, może nie zdarzyć się wcale. Ale zawsze musisz być przygotowany do tego, że trzeba zakasać rękawy i łapać się każdej pracy, bo kredyt sam się nie spłaci.

3. Wydajesz, ale jesteś gotowy na wyrzeczenia - jesteś konsumentem, ale świadomym. Nie szalejesz na fałszywych promocjach, nie masz kredytów konsumpcyjnych, wydatki trzymasz pod kontrolą. Skoro ustaliliśmy już, że oszczędzanie nie jest Ci obce to zapewne wiesz co to są wydatki konieczne, przyjemności i zachcianki. Biorąc kredyt na mieszkanie licz się z tym, że możesz się znaleźć w sytuacji, w której będziesz zmuszony obciąć swoje wydatki do minimum. Zastanów się czy chcesz mieszkania tak bardzo, że zaryzykujesz życie bez rozrywek i przyjemności.


Tymczasem pamiętajcie, że jeszcze macie czas na porządki w Waszych finansach i szansę na zgarnięcie 100 zł bonusu za założenie konta Godnego Polecenia 
 szczegóły >>>TUTAJ<<<

Nikt nie mówi, że wszystkie te rzeczy się wydarzą, ale biorąc kredyt MUSISZ o tym pomyśleć. MUSISZ wziąć to pod uwagę przy podejmowaniu decyzji, MUSISZ sobie odpowiedzieć na pytanie czy znając czarne scenariusze chcesz kupić mieszkanie na kredyt i czy Cię na nie stać. Na tym etapie nie jest Ci potrzebne nic więcej. Obliczenia i kalkulacje to dopiero następny etap, który pozwoli Ci określić jakie mieszkanie powinieneś kupić. Sama decyzja o kupnie mieszkania powinna rozpocząć się od przemyślenia czarnych scenariuszy. Kolejne decyzje będziemy podejmować we wpisie o wyborze mieszkania - niebawem.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to koniecznie polub 
A jeśli wolisz to możesz znaleźć 

42 komentarze:

  1. hehe przeanalizuj swoje zestawienie wydatków :) bardzo nie lubie gdy teoria nie spotyka się z praktyka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A cóż takiego się u mnie rozmija?

      Usuń
    2. chyba chodzi o to, ze w zeszlym miesiacu wydalas wiecej niz zarobilas...

      Usuń
    3. Ze względu na wyposażenie mieszkania - na co pieniądze były zaplanowane wcześniej, a poza tym oszczędności też wzrosły...

      Usuń
  2. Chodzi też o to, że rata kredytu plus czynsz wynoszą 84% Twojej pensji (%stałej pensji, bo dochody dodatkowe raz są, raz ich nie ma).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcin, więc właśnie chodzi o to żeby zawsze były albo żeby zwiększyć te stałe. Trzeba być na to przygotowanym biorąc kredyt

      Usuń
    2. Doskonale rozumiem, że należy starać się zwiększać dochody. Uważam natomiast, że należy to zrobić przed wzięciem kredytu (potem oczywiście też należy się rozwijać). Moim zdaniem Twoje zobowiązania finansowe są zbyt duże względem dochodów i nie zostawiają praktycznie żadnego marginesu bezpieczeństwa.

      Poza tym, moja opinia nie wpływa na to, że życzę Ci jak najlepiej i trzymam kciuki, żeby wszystko dobrze szło :)

      Usuń
    3. Marcinie, przed wzięciem kredytu też zwiększyłam dochody. Ale według mnie nawet to, co dziś jest dochodem stałym przy kredycie na 30 lat nie może być brane za pewniak. Zakładanie więc procentowego udziału raty w dochodzie jest trochę bezcelowe - może być aktualne teraz, a za miesiąc już nie. Dlatego najważniejsze to zwiększanie dochodów i zabezpieczanie się oszczędnościami, dywersyfikacja itp. Dochód stały tak jak i dodatkowy może zniknąć, a może się zwiększyć - nigdy nic nie wiadomo! Dlatego piszę o ciężkiej pracy w czasie spłacania kredytu!

      Za trzymanie kciuków serdeczne dzięki :-)

      Usuń
    4. "Zakładanie więc procentowego udziału raty w dochodzie jest trochę bezcelowe - może być aktualne teraz, a za miesiąc już nie."

      Czyli nie należy przejmować się tym ile się zarabia? Wiadomo, że procentowy udział raty w dochodzie będzie się zmieniał, ale nie jakoś drastycznie. Załóżmy, że tracisz pracę. Można założyć, że w nowej pracy będziesz zarabiać podobnie, ale mniej, czyli np. 1700 zł zamiast 2000. Przy dużym udziale raty w dochodach tak niewielka zmiana rozwala budżet.

      Usuń
    5. Oczywiście, że trzeba się przejmować tym ile się zarabia, ale dochód stały nie musi być wyznacznikiem dla osób, które potrafią otrzymywać dochody z kilku źródeł, nawet jeśli są to dochody nieregularne. Istotny jest tu bardziej dochód roczny, czyli stosunek "raty rocznej" do całkowitego rocznego dochodu. Ja wiem, że jestem w stanie rocznie zarobić na raty i życie, nawet jeśli nie są to dochody regularne w skali miesiąca. Wtedy taka zmiana np. 300 zł mniej, oznaczać będzie nic innego jak konieczność zarobienia ich gdzie indziej... O sposobach dorobienia też jest kilka wpisów i w planach mam kolejne. W ekstremalnej sytuacji mieszkanie można sprzedać lub wynająć, przeprowadzając się do mniejszego. Ale trzeba być na to przygotowanym.

      Usuń
  3. Paradoksalnie kredyt mieszkaniowy jest świetnym motywatorem do oszczędzania. Jak się zbiera gotówkę po to, aby kupić mieszkanie, często włącza się pokusa wykorzystania tych oszczędności na inne cele. A tak to cel jest prosty - spłacić kredyt, im wcześniej, tym lepiej. Pzodrawiam :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak mam. Tzn przed kredytem mnóstwo pieniędzy przeciekało mi przez palce, chociaz nie miałam żadnych dużych zobowiązań (wszytskie moje rachunki zamykały sie w max 300zl) . Od kiedy mam kredyt niesamowicie motywuje mnie do oszczedzania (oczywiscie ńie jest idealnie). Jestem pewna, że gdybym nadal żyła bez kredytu nad głową moje oszczędnosci paradoksalnie byłyby mniejsze...
      Anna

      Usuń
    2. Odnoszę podobne wrażenie Aniu!

      Usuń
  4. Gosiu wzięłas pożyczki w 3 różnych niezaleznych miejscach. Gdybyś cała kwotę chciała pożyczyć w banku to przy tak niskich dochodach żaden by ci niestety nie pożyczył. Dla mnie jest to dowód na to ze w tym momencie niestety nie stać cię na to mieszkanie. Weź pod uwagę ze banki i tak są mocno liberalne jeśli chodzi o kredyty hipoteczne. 30 % pensji rata to absolutny max na jaki racjonalny człowiek powinien się godzić. Powiedz co zrobisz jeśli przez jakiś czas nie dasz rady zarobić nic poza etapem. Twoje oszczędności nie są niestety jeszcze na poziomie poduszki bezpieczeństwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bank był skłonny dać mi kredyt na całość - wzięłam pożyczkę w 3 różnych miejscach, ponieważ w dwóch miałam dużo lepsze oprocentowanie niż w banku. A w banku wzięłam "tylko" brakującą kwotę.
      Moja rata przy kredycie na całość wynosiłaby ok. 800 zł i bank był bardzo zainteresowany, żeby mi takiego kredytu udzielić na podstawie tylko moich dochodów (w sensie bez brania kredytu z kimś).

      Usuń
  5. A może Gosia ma super rodziców, którzy w każdej chwili jej pomogą? Człowiek się uzewnętrznia a tu taka krytyka:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję :) bo taka 'zabawa w dorosłość' może się fatalnie skończyć. Krytyka jest potrzebna, żeby inni nie szli za tym przykładem.

      Usuń
    2. Pisząc bloga trzeba być nastawionym również na krytykę (kulturalną oczywiście).

      Usuń
    3. Spodziewałam się krytyki :-) Ta niekulturalna wypada od razu, tą rzeczową zostawiam, bo może przyda się innym Czytelnikom. Dyskusja zawsze wskazana!

      Tak, mam super rodziców :-)

      Nie, nie bawię się w dorosłość. Po prostu jestem dorosła i podejmuję świadome decyzje, licząc się z ich konsekwencjami :-)

      Usuń
  6. Po przeczytaniu tego postu nadal uważam że dajesz zły przykład. Niby czytasz te wszystkie blogi finansowe, ale w praktykę się to nie przekłada. Niestety mleko już rozlane więc nie ma o czym dyskutować. Mam nadzieję że noga Ci sie nie powinie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Zycie pisze rozne scenariusze ale mysle ze Gosia jest na tyle ogarnieta finansowo osoba ktora wie co robi - bardziej niz wiekszosc naszego spoleczenstwa. Wszystkiego i tak nie jestesmy w stanie przewidziec wiec czasem trzeba zaryzykowac i postawic wszystko na jedna karte i chyba wlasnie to zrobila Gosia. Osobiscie tez postawilem wszystko na jedna karte kilka lat temu, kredyt hipoteczny (CHF) >50% mojego wynagrodzenia, znajomi mowili ze to szalone... jednak teraz to oni nadal mieszkaja u rodzicow albo wynajmuja mieszkania, a dla mnie mieszkanie nie jest juz takim obciazeniem jak kiedys <10%. Za tym wszystkim jednak idzie ciezka praca, czyli to co zawarla Gosia w pkt 2 "Zarabiasz i nie boisz się ciężkiej pracy".

    Poza tym to jest kredyt na nieruchomosc a nie zachcianki, wiec nawet jak sie noga powinie to Gosia bedzie mogla mieszkanie sprzedac i zaczac wszystko od nowa.

    Osobiscie trzymam kciuki za Gosie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem Twój argument nie jest najlepszy. Zaryzykowałeś i udało Ci się (bardzo fajnie!), ale ilu osobom podejmującym podobne ryzyko się nie udaje? Nie można mówić "mi wyszło, więc to na pewno była dobra decyzja".

      Usuń
    2. Podjęłam pewne ryzyko, to fakt. Ale to co jest najważniejsze, że jestem tego świadoma i ciężko pracuję, żeby czarny scenariusz się nie sprawdził. Pracuję taż nad różnymi wariantami planów B.
      Ale przestrzegam, że ryzykowne decyzje trzeba podejmować tylko z pełną świadomością ryzyka i będąc przygotowanym na najgorsze.

      Dzięki za wsparcie od Was wszystkich!

      Usuń
  8. Pierwszy raz jestem na tym zacnym blogu. Trafiłem tu przez blog Eugeniusza.

    "szkłem się dupy nie utrze" - trzeba zwiększać dochody Gosia. Ja mogłem zrobić tak jak ty wziąć kredyt, kupić mieszkanie i zapłacić za nie 50% więcej. uznałem, ze to totalnie bez sensu. Po 4 latach pracy mogę sobie pozwolić na 50m2 na Mokotowie bez idiotycznego kredytu.

    Zachęcam wszystkich aby zastanawiali się jak zarobić a nie gdzie wziąć kredyt.

    Ps. Gosia czy mogę wprosić sie do twojego blogrolla ?

    Pozdrawiam Cię serdecznie

    Szymon z Rekina Finansów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja, właśnie dzięki temu, że wzięłam pożyczkę w 3 różnych miejscach oszczędziłam na zakupie swojego mieszkania więcej niż 50 000 zł odsetek za cenę 5 lat zaciskania pasa. Wydaje mi się, że to całkiem z sensem :-)

      Usuń
    2. haha, Gosia to chyba jakaś inną matematykę stosujemy. Jak mogłaś oszczędzić biorąc pożyczkę zamiast kupić mieszkanie za oszczędności. Banki dopłaciły do twoich kredytów ? Inflacje mamy na poziomie 10% rocznie ? Troszke w bankach pracowałem i mam wielu znajomych, którzy prowadzą oddziały detaliczne banków. Nie ma szans żeby koszt kredytów w 3 bankach był niższy niż zrobiłabyś to w jednym banku na wyzsza kwotę.

      Pytam troszkę przekornie bo to bardzo ciekawe co powiedziałaś.

      Szymon z Rekina Finansów

      Usuń
    3. Kredyt gotówkowy i Zobacz tutaj :-) Gosia - masz wielką tolerancję dla komentatorów na swoim blogu ;-)

      Co do pożyczki - nie w 3 rożnych bankach Rekinie tylko 3 różnych miejscach - podejrzewam, że chodzi o pracodawcę, który dał tak świetne warunki że żaden bank tego nie przebije - pewnie zero odsetek lub coś obok tego. Czy tak Gosiu?

      Dla mnie takie przekomarzanie się jest troszkę bez sensu. Mieszkanie kupione, życie toczy się dalej.
      Naprawdę, nie chodzi tylko o pieniądze.

      Usuń
    4. Oczywiście, że nie w 3 różnych bankach! Proponuję przekopać bloga, żeby zobaczyć wcześniejsze założenia dotyczące kredytu i jego źródeł :-)

      Marcinie oczywiście masz rację :-) Koszt całkowity mojego kredytu u pracodawcy to ok. 1 200 - 1 400 zł odsetek od 50 000 zł przez 5 lat - żaden bank tego nie przebije :-D Koszt innych zobowiązań - 0 zł odsetek. Szczegóły będą w kolejnej części wpisu o zakupie mieszkania.

      Usuń
  9. Gosiu! Na wstępie - komentowałam już któryś z poprzednich postów, ale właśnie zauważyłam, ze mój komentarz się nie dodał.

    Po pierwsze - cudownie, że wróciłaś. Zaczęłam czytać Twojego bloga na krótko przed tamtym niesympatycznym wydarzeniem i w czasie tej "przerwy" nadrobiłam wszystkie posty, więc moja radość była ogromna gdy zobaczyłam, że znów tu jesteś.

    Chciałam Ci pogratulować odwagi i konsekwencji. I wierzę, że dasz radę!

    A co do taniego jedzenia - polecam bardzo bardzo filmik, który niedawno znalazłam na youtubie. Nazywa się "5 sposobów na przeżycie za pięć złotych dziennie" i muszę przyznać, że chłopaki nieźle mnie zainspirowali ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gosiu, myślę, że wszyscy się o Ciebie po prostu martwią :) Masz masę wiernych czytelników, którzy są przyzwyczajeni, że dostają od Ciebie podsumowanie miesiąca, a w nim wydatki na jedzenie na poziomie 400 zl na dwie osoby, a teraz widzą, że zadłużyłaś się po uszy. Wydaje mi się, że to jest ten najbardziej rażący kontrast :) Sama, życzę Ci powodzenia, bo przede mną masa rat na naukę, ale mus to mus. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno - jesteście super Czytelnikami :-)

      Usuń
  11. Hej, bardzo ciekawy wpis. Niby mało konkretów a jednak wszystko podane jak na tacy. Nauka jest prosta: Nie rób niczego "na pałę". Chodzi o to aby mieć świadomość wszystkich konsekwencji jakie wiążą się z kredytem - generalnie lekko nie będzie. Eugeniusz fajnie napisał, że kredyt jest takim motywatorem do oszczędzania :-). U mnie to też się sprawdza. Paradoksalnie odkąd mamy kredyt na karku lepiej dbamy o finanse a i odkładamy co nieco. Wszystko z głową a będzie dobrze. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Gosiu, problem kwestii kupić czy wynająć to kwestia kosztów. Obecnie w Polsce mamy bardzo mała bazę mieszkaniową, 3 od końca w Europie jeśli chodzi o ilość mieszkań na 1000 mieszkańców. Mało jest wiec mieszkań na wynajem i ceny są wysokie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba nikt nie wspomniał też o tym, że mieszkając w wynajmowanym mieszkaniu/pokoju też się nie oszczędza, tylko właśnie zwiększa czyiś dochód... Ten powód jest dla mnie największym dylematem. Razem z narzeczonym jesteśmy kilka miesięcy po studiach, pracujemy w sumie póki co "gdziekolwiek", mamy oszczędności, które staramy się powiększyć, ale fakt, że od kilku lat (w sumie już leci 6, licząc studia) ktoś zarabia na nas po ok. 700 zł miesięcznie boli :) Kiedyś wyliczyłam, że już z 50 tysięcy by było :P Ale cóż zrobić ;) Całkiem możliwe, że mając dość stabilną sytuację też byśmy wzięli kredyt na mieszkanie. Ciekawe tylko, ile damy radę do tego momentu zaoszczędzić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczyna mnie drażnić takie przekonanie, że właściciel mieszkania tylko ,,zarabia". Właściciel musiał na te mieszkanie wyłożyć najczęściej kilkaset tysięcy... Do tego każdorazowo wynajmując komuś ryzykuje, że pewnego dnia zastanie kompletnie zniszczone mieszkanie itp.
      Wyłóż kilkaset tysięcy, wynajmij i tez będziesz ,,zarabiać".

      Usuń
    2. Little Red Think oby jak najwięcej! :-)

      Co do zarabiania na wynajmie - to oczywiście ryzyko. Ale wydaje mi się, że Little Red Think chodziło bardziej o fakt, że 50 000 zł poszło na konto właściciela, a mogło być jej oszczędnościami lub spłatą własnego kredytu. Czy właściciel zarabia czy spłaca tym długi to już jest mniej istotne z punktu widzenia wynajmującego :-)

      Usuń
    3. Dokładnie ;)
      Zresztą nie przesadzajmy, że każdy właściciel "musiał" wyłożyć na mieszkanie kilkaset tysięcy. Mógł je odziedziczyć, wykupić na własność "za grosze", jak to można było zrobić swego czasu, a "tylko" cała reszta kupowała z własnej kieszeni czy kredytu. ;) Co do ryzyka to też ciężko mi się wypowiedzieć, bo sama jestem osobą, która o wynajmowane mieszkanie dba bardzo, w sumie jak o swoje :) Z mojego punktu widzenia - problem upatruję w tym, że właściciele o mieszkania za bardzo nie dbają. Oferty są z lat PRL-u albo wypasiono-nowoczesne. Ciężko o coś pośrodku. Ale to już inny temat ;)

      Usuń
  14. W Niemczech 60% społeczeństwa mieszka w wynajętych nieruchomościach. Dlaczego? Bo nie opłaca się kupić nieruchomości na własność. Z powodów prawno-podatkowych właścicielami nieruchomości i inwestorami są spółki/fundusze inwestycyjne. Kwestią decydującą jest cena. W przypadku jeśli najem był by o polowe niższy od raty kredytu na 20 lat to zakup nie miałby sensu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zadłużyłaś się po uszy, lekkie drgnięcie na rynku finansowym (wskaźnik Libor) i jesteś ugotowana. Według mnie to była idiotyczna decyzja w dłuższej perspektywie.. Nie masz teraz perspektyw na inwestowanie w siebie (szkolenia, studia podyplomowe), rozwój (zmiana pracy) i na podstawową wolność jako człowiek. Już nie mówiąc o wyjeździe na urlop czy spędzaniu czasu w inny sposób niż darmowe spacery.

    Co mnie najbardziej zdumiewa, to to że masz wiedzę finansową zdecydowanie ponad przeciętną. Prowadzisz swój budżet domowy. A mimo wszystko uległaś "pokusie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michale, każdy widzi to ze swojej perspektywy :-)
      Ponieważ aktualnie zajmuję się poza pracą pisaniem doktoratu nie planuję studiów podyplomowych ani kursów - po prostu nie mam na to czasu. Inwestycją jest sam doktorat. Praca sprawia mi przyjemność i do ukończenia doktoratu również nie planuję jej zmieniać :-)
      Co do rozrywek to chodzę do kina, spotykam się ze znajomymi - nie mam na co narzekać :-) Urlop też jest do zrobienia - nie muszą to być wczasy zagraniczne all inclusive.
      Jeśli moja rata wzrośnie zakasam rękawy i będę pracować więcej i szukać dodatkowych źródeł.
      Moja wiedza finansowa pozwoliła mi to przewidzieć i się na to przygotować. Nie była to pokusa, ale świadoma decyzja, zapewniam.

      Usuń
  16. Na pewno zgodzę się, że każdy ma swoje zasady i jednemu łatwiej jest się starać o pieniądzea drugiemu trudniej.Z kolei niektórzy próbują na dom lub mieszkanie w jakiś sposób zarobić lub wyrobić sobie taką zdolność kredytową by wziąć kredyt na 30 bądź 40 lat. Myślę, że faktycznie czasem trzeba wielu wyrzeczeń by zaoszczędzić pieniądze, a następnie można spróbować je zainwestować np. w fundusze inwestycyjne. Ja od kilku lat oszczędzam i rozważam zainwestowanie w Novo fundusze http://www.novofundusze.pl/fundusze-inwestycyjne/novo-akcji/. Mimo, iż jest to ryzykowne to jestem zdania,że warto próbować i być bliżej zakupu domu czy mieszkania bez potrzeby brania kredytu prawie na całe życie...

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo dziękuję za wpis. Jest on dla nas przydatny ponieważ chcemy kupić nowe mieszkanie na kredyt. Nasze zarobki są w granicach 8-10 tysięcy więc kredyt z ratami do 3 tysięcy nie powinien nas zniszczyć. Szukamy informacji na ten temat ponieważ nie chcemy później żałować decyzji i męczyć się z nią przez długie lata

    OdpowiedzUsuń