wtorek, 28 stycznia 2014

Jak zaoszczędzić na jedzeniu?

Money 
flickr.com
Można? Oczywiście, że można. Nam się udało :-) W pierwszych dwóch miesiącach jedzenie stanowiło ok. 25 % naszych stałych dochodów. Po tym jak wprowadziliśmy kilka zmian w naszych wydatkach jest to ok. 12 %. Jak to zrobiliśmy? . No cóż, jeść trzeba i nie jest to żadne odkrycie. Ale to co jemy i jak robimy zakupy to już zupełnie inna sprawa. Czasem kilka mądrych decyzji może dać spore oszczędności. Wystarczy otworzyć oczy na pewne prawidłowości i zastanowić się nad tym co i jak jemy. Dzisiaj kilka wskazówek jak zmieniając niewiele oszczędziliśmy na jedzeniu połowę dotychczasowych pieniędzy.


W pierwszym wpisie opisującym planowanie domowego budżetu wspominałam, że całkowicie nie wiedzieliśmy ile pieniędzy wydajemy na tak podstawowe zakupy jak jedzenie, chemię czy transport. Dopiero dzięki zapisywaniu wydatków udało nam się dokładnie sprawdzić ile i na co wydajemy. Wyniki? No nie powiem - zmroziły krew w żyłach. Jedną czwartą naszych stałych dochodów wydawaliśmy na jedzenie. Uważam, że jak na dwuosobowe gospodarstwo domowe to dużo. Po wprowadzeniu kilku zasad, które powoli stają się naszymi nawykami, zmniejszyliśmy wydatki o połowę.

Oto jak kształtowały się wydatki na jedzenie w kolejnych miesiącach:


Jak udało nam się tego dokonać? Przede wszystkim, potrzebna była wiedza na co konkretnie wydajemy. Podzieliliśmy wszystkie wydatki związane z jedzeniem na kategorie. Dzięki temu dało nam się ustalić ile procent naszych miesięcznych wydatków na jedzenie przeznaczamy na zakupy, a ile na inne formy.

Oto jak wyglądał ten podział w ostatnich miesiącach:


Okazało się (zresztą zgodnie z tym co udało nam się ocenić gołym okiem), że naszą słabością jest jedzenie na mieście. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że jedliśmy w lokalach kiedy w lodówce kolejne partie jedzenia się po prostu psuły. Sprawa została definitywnie ukrócona. Jeśli jemy na mieście (zdarza się, ale zdecydowanie rzadziej) to wtedy kiedy w lodówce już nic się nie psuje.

Kolejną słabością okazały się zakupy w pracy. Przyznam szczerze, że nikt się tego ni spodziewał. Wydawało nam się, że tu akurat jest ok. Mimo to, nasze zapiski pokazały, że zakupy w pracy to duże marnotrawstwo naszych pieniędzy. Zazwyczaj, kiedy nie mieliśmy czasu lu po prostu chęci, zamiast śniadania braliśmy do pracy pieniądze na śniadanie. Drożdżówka, wafelki, sklep garmażeryjny, kilka spożywczaków - zawsze można było wyskoczyć i kupić coś dobrego. Dlaczego już tego nie robimy? Bo dużo taniej, smaczniej i przede wszystkim zdrowiej jest przygotować śniadanie czy lunch dzień wcześniej w domu.

Kawa i ciastka to pozycja w naszym budżecie raczej sporadyczna. Jeśli się pojawia to raczej duża, ale niezbyt często. Spotkanie przy kawie i ciastku to przyjemność, której w tym momencie nie musimy i nie chcemy sobie odmawiać :-)

I kategoria, która najbardziej poszybowała w górę, w związku z ukróceniem innych. Zakupy spożywcze robimy częściej, ale nie znaczy to, że są większe. Właściwie to poszliśmy po rozum do głowy i zamiast gromadzić zapasy, których nie zjemy, kupujemy to co mamy ochotę przygotować w danym tygodniu. Na zakupy nie wybieramy się bez listy zakupów. W sklepie często górę biorą emocje i kupując spontanicznie w koszyku lądują rzeczy zbędne. Procentowy udział zakupów w naszych wydatkach na jedzenie się zwiększył, ale tylko dlatego, że kupujemy już zawczasu prowiant do pracy i więcej posiłków przyrządzamy w domu. 


Jak zaoszczędzić na jedzeniu?


1. Jedz w domu
2. Przygotowuj jedzenie do pracy/szkoły samodzielnie
3. Nie rób zbędnych zapasów
4. Na zakupy chodź z listą
5. Kupuj tam, gdzie twoje ulubione produkty kosztują najmniej


Ogólnie po zastosowaniu tych zasad nasze wydatki na jedzenie zmieniały się  tak:


Teraz oprócz sporych oszczędności w domowym budżecie, mamy też kilka sprawdzonych przepisów na świetne potrawy. I nie będę ukrywać, że nasze talenty kulinarne wciąż się dzięki temu rozwijają. Wspólne gotowanie też jest wspaniałą zabawą. Spróbujcie sami :-)



Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to koniecznie polub 
A jeśli wolisz to możesz znaleźć 

8 komentarzy:

  1. Każdy może oszczędzić pieniądze tylko musi mieć odpowiedni plan na to. Twoje zestawienie pokazuje że nie rezygnujesz z potrzeb jedzenia a bardziej racjonalnie po prostu wydajesz co dodatkowo pewnie przekłada się na lepsze jakościowo jedzenie.

    Gratuluję oszczędzonych pieniędzy, mam nadzieję że nadwyżki które generujesz odkładasz choćby na konto oszczędnościowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że wszystko idzie na konto oszczędnościowe :-) Możesz o tym przeczytać tutaj. A niebawem pojawi się post o naszych pierwszych inwestycjach, więc zapraszam.

      Usuń
  2. Nie rozumiem jaka jest wartość tych dwóch wykresów bez oznaczenia osi pionowych. Szczególnie ten pierwszy wiele mówi... Sorry za sarkazm ale to trochę mało profesjonalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pionowa oś to oczywiście poziom wydatków wyrażony w zł i łatwo można się tego domyślić. Nie jest podany na wykresie, bo po prostu nie upubliczniam szczegółowych danych o poziomie naszych wydatków.
      A co do profesjonalizmu - cóż, nie jest to blog profesjonalny :-)

      Usuń
  3. haahha ale lipa ! napisz jeszcze co jesz.../ mom ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy podać jadłospis na tydzień czy cały miesiąc?

      A tak serio to od kiedy zaczęliśmy gotować w domu to jemy dużo lepiej i zdrowiej :-)

      Usuń
  4. Ja oszczędzam na wszystkim, poza właśnie jedzeniem. Kupuje drogie i zdrowe, bo na zdrowiu się nie oszczędza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupując zdrowe - a nie koniecznie drogie :-) jedzenie - w pewnym sensie oszczędzasz na zdrowiu. Rzadziej chorujesz i mniej chodzisz do lekarza. Pamiętaj tylko, że nie wszystko co drogie jest zdrowe :-)

      Usuń