piątek, 24 stycznia 2014

Jak podzielić domowy budżet? - planowanie domowego budżetu cz. 2

flickr.com
Dziś podzielę się naszym sposobem na podział wpływów do naszego domowego budżetu. Pamiętacie wpis o planowaniu domowego budżetu? Był to nasz pierwszy budżet, z perspektywy pokraczny i pełen niedociągnięć. Cały czas dopasowujemy budżet, aby jak najbardziej pasował do naszego stylu życia, ale już po czterech miesiącach planowania osiągnęliśmy niemałą wprawę w zarządzaniu domowymi wydatkami. Obiecana część druga i uściślenie pierwszych pomysłów. Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda podział naszych miesięcznych wpływów zapraszam do przeczytania i być może do zastosowania takich rozwiązań u siebie. Sprawa jest bardzo prosta. Najtrudniejsze jest ustalenie wszystkich swoich wpływów i poziomu wydatków w danym miesiącu. Później idzie już z górki :-)

Uczciwie ostrzegam, że wpis jest dłuuuugi! ale też dokładny :-)

Pierwszą rzeczą, którą musimy zrobić podejmując się podziału domowego budżetu jest ustalenie własnych dochodów. Mimo, że głównym źródłem naszych dochodów pozostają dwa etaty, nie jesteśmy w stanie dokładnie przewidzieć dochodów w miesiącu bieżącym. Zawsze może trafić się jakich dodatkowy wpływ, którego nie będziemy świadomi na początku i co wtedy? Niby zawsze można znaleźć jakieś rozwiązanie na dodatkową gotówkę :-) Aby jednak wiedzieć jakimi środkami dysponujemy przy planowaniu budżetu, jako dochody traktujemy zarobki z poprzedniego miesiąca. Sprawa jest wtedy łatwa i prosta. Wiemy ile zarobiliśmy dokładnie w styczniu i to są środki do rozdysponowania w lutym, zarobki z lutego będą budżetem marcowym itd. Problemem może być oczywiście przejście na takie postrzeganie swoich przychodów, jeśli do tej pory  działaliście inaczej.


Kiedy już wiemy jakimi środkami dysponujemy w danym miesiącu idzie już prawie z górki :-) Drugim ważnym elementem, niezbędnym do prawidłowego podziału środków w danym miesiącu, jest znajomość swoich potrzeb. Niby łatwe, ale poznanie swoich finansowych potrzeb to chyba najbardziej długotrwały proces przy rozpoczynaniu oszczędzania. Niezbędne (przynajmniej w pierwszych miesiącach) jest zapisywanie swoich wydatków. Jeśli wydajesz pieniądze spontanicznie - bez planu i tzw. ewidencji wydatków - zapewne trudno będzie Ci oszacować ile wydajesz w miesiącu na poszczególne kategorie np. jedzenie czy transport. Nam było dosyć trudno, ale mimo to nie poddaliśmy się i kolejne budżety są coraz lepiej oszacowane.

Kiedy już wiesz ile zarabiasz i ile wydajesz to już jest bułka z masłem :-) Wystarczy to podzielić na różne cele.

Swoje dochody musisz racjonalnie podzielić między swoje potrzeby i oszczędności. Nawet jeśli do tej pory nie udawało Ci się nic odłożyć, jeśli widzisz dodatnią różnicę między dochodami a wydatkami to znaczy, że błędem była zła organizacja budżetu. A jeśli różnica ta jest ujemna to należałoby poszukać dodatkowego źródła dochodu lub zastosować się do kilku porad o których pisałam tu wcześniej (tu, tu, tutu i tu).

Znając swoje dochody i wydatki pierwszym krokiem do planowania budżetu powinno być ustalenie miesięcznej kwoty oszczędności. Ta suma powinna na początku każdego miesiąca zasilać konto na którym trzymasz swoje oszczędności. W naszym budżecie jest to ok. 12 % naszych dochodów stałych (czyli dwóch etatowych pensji). W ubiegłym roku (trzy ostatnie miesiące) było to ok. 8 %. Cały czas oczywiście dążymy do zwiększenia tego procenta, poprzez zmniejszenie wydatków i zwiększenie dochodów w przyszłości - podwyżka itp.

Oszczędności to pierwsza kwota, która znika z naszego miesięcznego budżetu. Cała reszta jest do pokrycia miesięcznych wydatków. Drugą pozycją powinny być opłaty bezwzględnie stałe, czyli takie, których wartość w każdym miesiącu jest niezmienna i z góry znana. Tzw. pewniaki. W naszym budżecie do takich pewniaków zaliczamy: czynsz, opłatę parkingową, opłaty za telefony komórkowe, fundusz rozrywkowy, raty kredytu. Całość pochłania, jak się ostatnio okazało 1/3 naszych wydatków stałych.

Po odjęciu z naszych środków wartości stałych i pewnych, przyszedł czas na comiesięczne czary. Mianowicie, musisz teraz oszacować ile pochłoną wydatki względnie stałe. Pod taką kategorią wydatków znajdą się koszty, które ponosimy co miesiąc, ale w zależności od miesiąca mogą być mniejsze lub większe. Jako wydatki względnie stałe traktujemy jedzenie, paliwo, chemię, transport komunikacją miejską itp. Wydatki te zależą głównie od miesiąca, pory roku, ewentualnych urlopów, okoliczności rodzinnych.

W naszym miesięcznym planie musimy uwzględnić także wydatki nieregularne, ale spodziewane. Zazwyczaj (ale nie zawsze) jesteśmy w stanie przewidzieć kiedy trafi się nam większy wydatek, np. przegląd samochodu, czy prezent z okazji ślubu znajomych. Są to wydatki nieregularne, ale możemy z dużym wyprzedzeniem przygotować się na ich zakup. Kilka wskazówek na ten temat możesz znaleźć we wpisie o świątecznych prezentach. Kluczem do okiełznania tej kategorii jest planowanie takich wydatków. Jeśli np. maju spodziewamy się w rodzinie dwóch komunii i chrztu to o zakupie prezentów zaczniemy myśleć już w lutym. Np. luty - jeden prezent, marzec - drugi, kwiecień - trzeci, maj - dodatkowe wydatki na paliwo. Inny przykład: przegląd samochodu w marcu - zakup nowego dywanu przełożymy na luty lub kwiecień. W ten sposób, bez zbędnego nadwyrężania miesięcznych dochodów możemy utrzymywać styl życia na jednolitym poziomie.

Ostatnia kategoria jest najmniej lubiana. Mimo całego naszego planowania, nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. Po prostu się nie da i już. Dlatego musimy być przygotowani na wydatki w kategorii niespodzianki. Są to wydatki nagłe, całkowicie nie do przewidzenia i pilnie wymagające wydatków. Zdarza się np. pilna naprawa, niespodziewany wyjazd itp. Warto zostawić w budżecie pewną niezagospodarowaną kwotę, która będzie awaryjnie na taki wydatek. Jeśli natomiast okaże się, że wydatek jest większy niż się spodziewaliśmy w ostateczności trzeba sięgnąć do oszczędności. Ale to w ostateczności!

Jeśli dotarliście aż tutaj to gratuluję wytrwałości! Mam nadzieję, że moje doświadczenia przydadzą Ci się w przyszłości. Dzięki takiemu rozplanowaniu wydatków nasz budżet kolejny miesiąc dopina się bez zarzutu :-)




Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to koniecznie polub 
A jeśli wolisz to możesz znaleźć 

4 komentarze:

  1. Artykuł bardzo fajny i wcale nie taki długi :-) Ja wraz z kobietą przymierzamy się do takiego projektu oszczędnościowego.
    Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo tak idealne dla wielu osób. Doskonała treść. Pisz koniecznie więcej i nigdy nie przestawaj!

    OdpowiedzUsuń
  3. Część sposobów już praktykuję, część dopiero wdrożę. Dzięki za przydatny wpis! Zapraszam do siebie, gdzie też piszę o oszczędzaniu i planowaniu. Pozdrawiam. Marta :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kilka już w praktyce, resztę na pewno będę wprowadzać w życie z czasem :)

    OdpowiedzUsuń