środa, 5 marca 2014

Lotto - inwestycja czy zbędny wydatek?

flickr.com
Przy szalejących informacjach o nadciągającym konflikcie, podrzucam dziś lekki temat do zastanowienia się. Otóż jak potraktować co miesięczne kupowanie losów na loterię. Nie ukrywam, że wpis jest częściowo zainspirowany ostatnimi kumulacjami lotto, którym też uległam. Czy to łatwe pieniądze, czy raczej wyrzucanie pieniędzy w błoto? Wszystko zależy nie tylko od ślepego losu, ale też od naszego zdrowego rozsądku (lub jego braku).

Od czasu do czasu, a właściwie od kumulacji do kumulacji, zdarza nam się kupić kupon lotto. W ostatnim miesiącu na ten cel przeznaczyliśmy całe 7 zł!! Ale inna historia zainspirowała mnie do tego wpisu. Otóż mam kolegę, który ostatnio pochwalił się, że "inwestuje" w kupony lotto już 8 lat obstawiając zawsze te same liczby.

8 lat = 416 tygodni
416 tygodni = 1248 losowań
1248 losowań = 3744 zł

Pytania po co? i dlaczego? same cisną się na usta. Oczywiście mój kolega obawia się, że jeśli przestanie kupować kupony na każde losowanie, akurat wtedy "jego" liczby padną i wielkie miliony przejdą mu koło nosa. Jak do Was przemawia taka argumentacja? Jest to inwestycja czy marnotrawstwo pieniędzy?

Jeśli się zastanowić, to w porównaniu do kilku milionów nagrody, nakłady wydają się być niewielkie. Niestety prawdopodobieństwo wygranej jest tak małe, że nawet nie ma się co nastawiać na wygraną :-) Lepiej kupować losy i czekać aż pieniądze same przyjdą, czy może wziąć się w garść, równowartość wydatków na kupony zacząć oszczędzać lub inwestować i dorabiać się?

Czuję, że znajdą się zwolennicy obu sposobów :-)
Osobiście, nie widzę sensu regularnego grania, a nasze losy traktujemy bardziej jako rozrywkę a nie inwestycje. Takie światełko w tuneli, które zapala się zawsze przy wysokich pulach (chyba wszystkich nachodzi taka refleksja, kiedy do wygrania jest kilkadziesiąt milionów).  Czekam na Wasze opinie :-)

9 komentarzy:

  1. Jeżeli mowa o graniu w lotto, to trzeba jeszcze się zastanowić co zrobić z takimi pieniędzmi. Teoretycznie fajnie mieć jak najwięcej kasy, jednak większość zwycięzców na loteriach traci wszystko, albo kończy w długach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że czytelnicy bloga potrafiliby dobrze ulokować taką wygraną :-)

      Usuń
  2. Kilka razy zagrałam i dwa razy coś nawet udało mi się coś tam wygrać :) raz było to 20 zł za trójeczkę (teraz już nie dają tyle za taką liczbę trafień, hehe), za które od razu kupiłam wino :P wcześniej udało mi się skreślić 4 szczęśliwe liczby i wypłacono mi 264 zł. Dla studenta to była fortuna :-)

    W ciągu roku zdarza mi się puścić nie więcej, jak 3-5 kuponów :) zazwyczaj wtedy, gdy są jakieś megakumulacje.

    Ale ja chyba nie jestem miarodajnym przykładem, bo ogólnie mam szczęście do gier i konkursów. Teraz np. wygrałam dzbanek z filtrem BRITA. Swego czasu napisałam nawet na blogu notkę pt. "Dlaczego warto brać udział w konkursach?". Nie wiem, z czego to wynika, ale może działa tu sławetna "siła przyciągania" i pozytywnego myślenia? ;) Gdy biorę w czymś udział, to sobie dużo wyobrażam, co bym zrobiła z nagrodą i że bardzo chcę ją mieć. "Zabobon", a jednak... Może to jednak działa :D

    Pozdrawiam,
    Dana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli częstotliwość nadawania kuponów mamy mniej więcej taką samą :-) Gratuluję szczęścia w grach liczbowych (i innych) - jesteś pierwszą osobą jaką znam, która wygrała więcej niż 100 zł :-)
      Ja niestety każdorazowo wyobrażam sobie nagrodę, ale jeszcze nigdy nie zadziałało. Cóż będę dalej próbować, bo jeśli u Ciebie się sprawdza to kto wie?
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Mnie raz trafiło sięi to na chybił trafił, 5trafionych liczb. no i te 4900zł wygrałam, ale czysty przypadek. dodam że wysyłam lotto kilka razy w roku i nieraz zapominam je sprawdzać .. :)

      Usuń
    3. A to zupełnie mało strategiczne! Jak już grać to trzeba sprawdzać :-)

      Usuń
  3. Kiedyś mi się wydawało, że kupowanie kuponów lotto zamiast kwiatów na ślub jest dobrym pomysłem. Ale potem znajomi tak zrobili, dostali kupony, które sprawdzali przez 4 godziny po weselu i o ile dobrze pamiętam, z wygranych uzbierało się kilkadziesiąt złotych.
    Także moim zdaniem żadna to inwestycja :) a sama kilka razy wygrywałam drobne kwoty w zdrapkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie było z moimi znajomymi - zgarnęli ok. 200 zł :-)
      W serii ślubnej pojawi się też wpis o pomysłach na zastąpienie kwiatów :-)

      Usuń
  4. Opisywane tu formy hazardu są najbardziej zgubne i nieopłacalne. Gdyby było inaczej, Totolotek zbankrutowałby po tygodniu działalności :).

    Zasadę wyjaśnia proste prawo: suma wypłacanych nagród jest mniejsza niż suma osiągnięta ze sprzedaży kuponów.

    Do tego wszelkie strategie grania to po prostu szarlataneria. Jakich liczb nie wybierzemy, prawdopodobieństwo ich trafienia jest takie samo jak to, że maszyna wylosuje numerki 1,2,3,4,5,6. To czysta matematyka. Wolimy się jednak oszukiwać, że tak nie jest. Gdybym przekonywał kogoś, by zaznaczył numerki 9,12,17,23,38,41, to pewnie by posłuchał. Ale jak powiem: "Stary, wybierz 1,2,3,4,5,6", to mnie do czubków odeśle.

    Absolutnie nie wolno traktować totolotka jak lokaty ani sposobu na wyjście z finansowych problemów! Sam kupuje kupony w wyjątkowych przypadkach:
    1. Na prezent
    2. Gdy ktoś znajomy mnie prosi o kupno losu lub chce, bym wszedł z nim do kolektury. Sam kupuje wtedy kupon za taką sama kwotę i rywalizuję ze znajomym, kto więcej przegra :). Traktuję to jako czystą rozrywkę i nie uzlaeżniam moich plnaów życiowych od wyników losowania.

    OdpowiedzUsuń