wtorek, 26 sierpnia 2014

Jak NIE zaczynać oszczędzać? Historia Krzyśka i Magdy

U.S. Army on flickr
Krzysiek i Magda to kolejni  Czytelnicy, którzy postanowili się podzielić swoją historią związaną z oszczędzaniem. Niestety o ile pomysł Kasi i Marcina na organizację taniego wesela był bardzo przyjemną historią do przedstawiania, o tyle dzisiejsza opowieść będzie mniej wesoła. Mam jednak nadzieję, że chwile grozy też podsuną Wam inspiracje i motywację. Spokojnie, spokojnie - zakończenie Was zaskoczy, tak jak zaskoczyło samych zainteresowanych! Zapraszam do poznania kolejnej historii z życia wziętej :-)

Krzysiek i Magda to młode małżeństwo z dwójką dzieci. Bloga Gosia Oszczędza czyta Magda, ale Krzysiek też od czasu do czasu zajrzy :-) Ich historia jest niestety smutna, ale w dzisiejszych czasach powtarza się dosyć często. Całe szczęście, że nasi bohaterowie otrząsnęli się z konsumpcjonizmu, szkoda jednak, że tak późno. Oto ich historia.

Był rok 2006: Magda i Krzysiek postanowili wziąć ślub i kupić mieszkanie. Ona pracowała w budżetówce, on w prywatnej firmie na wysokim stanowisku. Zarobki ok. 1500 + 4000. Szukali, szukali i kupili. Z mieszkania zrobił się dom, z miasta podmiejska miejscowość. Dom oczywiście kredytowali - kredyt wzięli na 100% wartości domu. Dom był do remontu. I oczywiście remont rozpoczęli - standard wykończenia musiał być na najwyższym poziomie, więc trwał dość długo.

Rok 2007: Magda i Krzysiek biorą ślub. Za ślub płacą ich rodzice, a za zebrane z prezentów pieniądze kupują samochód i jadą w podróż poślubną - 14 dni w ciepłych krajach. Oczywiście dobierają trochę kredytu w banku, żeby kupić trochę lepsze auto i na dłużej. Akurat szwagier kupił dwuletni samochód, więc ich nie może być gorszy. Dodatkowo okazuje się, że Magda nie ma jak dojeżdżać do pracy (do miasta) i niedługo potrzebny jest kolejny samochód.

Rok: 2008: Nasi bohaterowie zostają rodzicami. Jak wszyscy wiemy dziecko to spory wydatek, więc Magda i Krzysiek zwiększają swój kredyt. Pieniądze przeznaczają na urządzenie hucznych chrzcin dla całej rodziny i wychowywanie dziecka. Okazuje się, że dziecko ma w nosie jasne dywany, które kupili po 7000 zł i brudzi je tak jakby to były zwykłe dywany po 300 zł.

Rok 2009 - 2010: Trwa sielanka. Praca, zagraniczne wakacje i spłacanie kredytów. Magda dostaje 150 zł podwyżki.

Rok 2011: Krzysiek i Magda spodziewają się kolejnego dziecka. Krzysiek traci pracę. Jest przekonany, że ze swoim wykształceniem i doświadczeniem zaraz znajdzie nową. Krzysiek pracy nie znajduje, a kredyty trzeba spłacać. W ruch idą kolejne kredyty i karty kredytowe. Pierwsze dziecko idzie do prywatnego przedszkola.

Rok 2012: Na świat przychodzi kolejne dziecko.  Huczne chrzciny fundują tym razem dziadkowie. Krzysiek szuka nowej pracy. Niestety nie może jej znaleźć. Dla firm w których chciałby pracować jego kwalifikacje i wymagania są za wysokie. Firmy, które powitałyby go z otwartymi ramionami nie leżą w kręgu jego zainteresowań. Nie będzie przecież pracował poniżej swoich możliwości. Pensja Magdy wystarcza na spłatę kredytu. Resztę pieniędzy pożyczają od rodziny. Najpierw bliskiej, a później coraz dalszej i znajomych.

Rok: 2013: Przez 3 miesiące Krzysiek pracował poniżej swoich możliwości (zarobki: 1800 zł). To jednak nie dla niego. Rezygnuje, dalej nie ma pracy. Długi i dzieci rosną. Pod koniec roku Krzysiek dostaje godną pracę, z wysokim wynagrodzeniem (5000 zł). Sprzedają jeden samochód. Rozpoczynają spłacanie długów wśród dalszej rodziny.

Rok 2014: Spłacają długi wśród bliższej rodziny, później karty. Kredyt spłacają regularnie. Jadą na 4 tygodnie wakacji nad polskie morze. Po powrocie dociera do nich, że dobra sytuacja finansowa może nie trwać wiecznie. Przeszukują internety i szukają rozwiązań.

Bardzo się cieszę, że Krzyśkowi i Magdzie udało się "otrząsnąć" i mam nadzieję, że sytuacja się nie powtórzy. A nawet jeśli się powtórzy (życia czasem lubi płatać figle) to będą na nią dobrze przygotowani. Wszystkim zaglądającym życzę, żeby zaczęli oszczędzać wcześniej niż nasi dzisiejsi bohaterowie i nie doświadczyli takich ekstremalnych sytuacji.

Jednak Magda i Krzysiek popełnili kilka błędów przy wychodzeniu z długów. Jesteście w stanie je znaleźć? Podpowiem, że pierwszym może być kolejność ich spłacania ;-)

20 komentarzy:

  1. Bardzo motywująca i pouczająca historia! Oby więcej takich. Uczmy się na cudzych błędach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej na cudzych niż na swoich :-)

      Usuń
  2. No nie wiem, z tyloma długami wyjazd na 4 tygodnie wakacji nad morze z dwójką dzieci... Z takim podejściem do wydawania pieniędzy to oni długo z tych problemów finansowych nie wyjdą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jednak wyjdą :-)

      Ale rzeczywiście tak długi i kosztowny urlop w czasie finansowego dołku to zdecydowanie błąd.

      Usuń
  3. Na pewno spłata kart kredytowych na początek, a potem dopiero znajomi, wczasy na lepsze czasy, przedszkole prywatne też chyba nie jest najważniejsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! Spłata kart kredytowych powinna nastąpić szybciej, żeby uniknąć kolejnych odsetek. Jeśli rodzina i znajomi wykazywali cierpliwość to można było zmienić kolejność.

      Co do wczasów to tak jak napisała Agnieszka, a przedszkole rzeczywiście wygląda na zbytnią rozrzutność.

      Brawa za spostrzegawczość Grzegorz!

      Ale to jeszcze nie wszystkie błędy - szukajcie dalej :-)

      Usuń
  4. Błędy przy wychodzeniu z długów zaczynają się w 2011 roku (wcześniej było tylko powiększanie długów).. zaciąganie nowych długów (kredyty, karty kredytowe) po utracie pracy i wysłanie dziecka do prywatnego przedszkola, odrzucanie propozycji pracy poniżej kwalifikacji, zbyt późne pozbycie się drugiego samochodu; oczywiście karty kredytowe należałoby spłacić na samym początku, nie pomyśleli też o możliwości odroczenia spłaty kredytu hipotecznego a zazwyczaj jest taka możliwość. Może też powinni pomyśleć o wynajmie swojego domu i wynajęcie małego mieszkania w pobliżu pracy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc w ten sposób to już w 2006 popełnili błąd, kupując dom, który nie był im potrzebny...

      Ale dziękuję za wskazanie tylu błędów!

      Usuń
    2. bo to jest właśnie prawda... reszta same błędy... i dalej robią to samo... wakacje 4 tygodnie.. tylko czekać na powtórkę kłopotów - typowi polscy kredyciarze - zastaw się na pokaz.

      Usuń
  5. łatwo wyliczać błędy u innych, trudniej zobaczyć je u siebie. Bardzo podobna sytuacja do mojej. Całkowicie, więc ich rozumiem. Nie jest łatwo się przestawić. Powiem tak, jest cholernie trudno. Zmienia się wszystko. Przyzwyczajenia, poziom życia, a nawet znajomi. Nagle zaczynasz wychodzić na sknerę, w skrajnych wypadkach na "biedaka". Musi się wiele zmienić w głowie. Jeśli ktoś nie zna swojej wartości podda się tłumowi i nadal będzie się zapożyczał aby tylko dobrze wyglądać w "towarzystwie". Mi pomogła zmiana towarzystwa po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobre spostrzeżenie! Jeśli musisz się zapożyczać, żeby imponować znajomym to zmień towarzystwo na takie, które nie ocenia na podstawie szpanu :-)

      Usuń
  6. Według mnie tu nie chodzi o oszczędzanie tylko o mentalność przede wszystkim. Wyraźnie widać że szanowne państwo gardzi normalnością tylko musza być cały czas ponad stan i tu chyba tkwi ich największy problem. Według mnie można mieć zajebiście urządzone mieszkanie tylko trzeba poszukać i włożyć w to swoją pracę, tak samo z samochodem, jeśli się poszpera to można znaleźć za granicą naprawdę perełki w niewielkich cenach np. od małżeństwa w starszym wieku które jeździło tylko do kościoła. Wszystko według mnie to logiczne myślenie. I dla mnie bardzo uderzający jest fakt tego że Krzysiek nie chciał pracować poniżej określonej siebie normy. Według mnie nie na tym cały pic polega, oczywiście trzeba znać swoje możliwości ale nie można podchodzić do tego że praca za 1800 zł to hańba, czasem 2-3 lata takiej pracy mogą nas zaprowadzić na etat gdzie dostaniemy 8000 zł.
    Chyba powinni zacząć od zmiany swojej próżności.
    I nie piszę tego wszystkiego broń boże w negatywnym znaczeniu, chciałabym tylko żeby zauważyli że oprócz dóbr materialnych itp są jeszcze niematerialne np dzieci i ich dzieciństwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Marta, dziękuję za obszerny komentarz. Oczywiście historia nie została przytoczona, żeby Magdę i Krzyśka piętnować, tylko żeby pokazać jak łatwo wpaść w niemałe tarapaty.

      Rzeczywiście głównym problemem jest tu złe podejście, które już uległo pewnej poprawie. Według relacji Magdy to daleko im do całkowitego wyleczenia z konsumpcjonizmu, ale zrobili już pierwsze kroki i to jest najważniejsze.

      Pozdrawiam i zapraszam :-)

      Usuń
  7. Bardzo fajnie się czyta taką formę wpisu. Daje do myślenia ;) Gołym okiem widzę gdzie były popełnione błędy jednak nie będę ich już powielać. Trafna grafika do postu - typowa sytuacja domino - runął pierwszy klocek i pociągnął za sobą lawinę zdarzeń finansowych.

    Magdo, Krzysku dziękuje za Waszą historię i życzę powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety życie nie jest łatwe. Moim zdaniem i tak mają się dobrze bo w niektórych rodzinach jest tylko 1300 dochodu na miesiąc i jakoś za to muszą żyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tych rodzinach, które mają 1300 zł miesięcznie na życie powinni rozglądać się za dodatkowymi dochodami. Oczywiście, że teraz sytuacja Magdy i Krzyśka jest dużo lepsza, ale wydaje mi się, że w momencie kryzysu też nie mieli różowo.

      Usuń
  9. Dla mnie wszystko co było kredytem było błędem.
    Ja uwazam ze tylko 2 pokojowe mieszkanie na kredyt nie jest błędem, i tak tez postepuje. Każdy kredyt konsumpcyjny to odsetki na poziomie 16 -20 % na dzień dzisiejszy.
    Czyli
    1. Duży dom zamiast mieszkania ( mam 50 metrowe mieszkanie )
    2. 14 dni w cieplych krajach ( ja bylem tydzien w polskich gorach )
    3. Prawie nowy samochód ( 4 lata temu kupilem 10 letni samochód )
    4. Drugi samochód ( brak, może kupie żecha taniego i prostego w naprawie najlepiej z LPG )
    5. Nie podjecie zadnej pracy przez Krzyśka.
    6. Prywatne przedszkole
    7. Karty Kredytowe zamiast pozyczek u najbliższej rodziny.
    8. huczne chrzciny drugiego dzieca ( rodzice raczej mogli by pomoc z splacie kart kredytowych ).
    9. Jak dla mnie Brak sprzedaży nowszego samochodu po stracie pracy.

    Dużym błedem wielu ludzi jest to że kiedy zarabiaja dobrze i zyją na wysokim poziomie nie potrafią szybko obnizyć poziomu życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne wyliczenie - dzięki za wskazanie tylu błędów.
      I niestety problemem jest nie tylko obniżenie kosztów życia po zmniejszeniu dochodów, ale chyba generalnie ludzie mają problem z utrzymywaniem ich na niższym poziomie. Trzeba generować nadwyżki przy każdych zarobkach :-)

      Usuń
  10. Z tej historii wynika,że oboje cierpią na przerost ambicji w prezentowaniu się przed rodziną w myśl zasady zastaw się a postaw się.W mojej rodzinie jest podobny przypadek,którego konsekwencje ponoszą bliżsi i dalsi krewni i znajomi,którzy poręczyli kredyty. Wesele na kredyt, gości zaproszonych 200 osób połowa nie przyszła bo młodzi nawet nie potwierdzili jak się okazało kto przyjdzie.Spłata 2 lata,nie spłacone bo nie można przecież ani minuty mieszkać z rodzicami, gdzie do dyspozycji są 2 duże pokoje z osobnym wejściem i trzeba wynająć coś na mieście.Wynajęte trzeba odnowić i umeblować bo wszystko musi być nowe a gdy właściciel wypowiada odnowiony lokal (umowa na gębę) meble na kredyt gniją w piwnicy.Kredyt żyrują rodzice.
    Młodzi dostają lokal socjalny.Kolejny remont,niezbędna w ich przekonaniu jest podłoga z drewna po 400 zł za metr zamiast np okien i oczywiście nowe meble na wymiar.W mieszkaniu przez okna jest zimno, rachunki za ogrzewanie ogromne,wdaje się grzyb więc odnawiają po 10 miesiącach.Ona przygarnia 6 kotów i 2 psy więc po podłodze....Kolejne kredyty.........Poręczają brat i teściowie.Nikt nie wie o ich prawdziwej sytuacji finansowej....Sprawa się wydaje gdy zadłużenie sięga 350 tys.Dziś komornik zabrał wszystko, prąd odcięty itd.
    Najdziwniejsze jest to,że wiedząc jakie mieli dochody tzn ok 7 tys nikt nie przypuszczał,że można doprowadzić do takiej sytuacji.Dziś ich pożyczki spłaca ok10 osób a oni nie widzą w tym nic dziwnego-przecież rodzina jest od tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to rzeczywiście przerost ambicji, ale ważne, że Magda i Krzysiek się z tego otrząsają. Co do historii, którą opisujesz to aż włos się jeży na głowie. Może warto podsunąć swoim bliskim pomysł o zgłoszeniu się do Dzień Dobry TVN i do specjalisty Marcina Iwucia? Zgłoszenia na adres finanse@tvn.pl i naprawdę wygląda to ciekawie. Jeśli będą chęci poprawy to na pewno uda się tą sytuację poprawić :-)

      Usuń