czwartek, 24 kwietnia 2014

Pierwszy taniec - darmowy kurs tańca dla Pary Młodej

flickr.com
Każda para inaczej planuje swój ślub. Zapewne wiecie już, że nasz planujemy rozsądnie finansowo. Racjonalne planowanie ma nam zapewnić poważne oszczędności, mimo dużej liczby zaproszonych gości. Dzisiaj kolejne sposoby na znalezienie poważnych oszczędności. Pierwszy taniec Młodej Pary. Chyba najbardziej stresujący moment wesela, kiedy wszystkie oczy gości są skierowane na nowożeńców. Z doświadczenia wiem, że to najbardziej stresujący moment dla Pana Młodego, który nie jest zawodowym tancerzem ;-) Zapewne każda para będzie chciała przygotować się do tego tańca jak najlepiej. A jak to zrobić, żeby stracić pokaźnej sumy i mnóstwa czasu na wyczerpujące  lekcje tańca? Mam na to świetny sposób :-)


Historii związanych z pierwszym tańcem jest mnóstwo. Osobiście słyszałam już o morderczych treningach, po których suknia ślubna spadała z Panny Młodej, ale też o narzeczeństwie, które rozpadło się przez kurs tańca. Znam też przypadek, kiedy po roku trenowania na kursie, Młodzi wcale nie zatańczyli na własnym weselu ze względu na śmierć jednego z bliskich.

Pamiętacie historię naszych znajomych, których wesele (sierpień tego roku) kosztowało 70 tysięcy złotych? Otóż okazało się, że te koszty jeszcze nie są ostateczne :-) Ostatnio nasi znajomi pochwalili się lekcjami pierwszego tańca. Choreograf, który zaplanuje wszystkie kroki i figury, 3 indywidualne lekcje z osobistym trenerem w tygodniu przez 2 najbliższe miesiące i cały tydzień treningów przed samym weselem. Wiecie ile kosztują takie plany? 65 zł za trening, czyli lekko licząc 2000 zł.

Dodam tylko, że nasi znajomi całkiem nieźle się ruszają :-) Zaliczyliśmy kilka wspólnych imprez i zapewniam, że żadne z nich nie ma drewnianych nóg :-) Dlaczego więc tak poważna inwestycja w pierwszy taniec? Dlatego, że pierwszy taniec musi być idealny. No zgoda - wszystkim nam zależy, żeby było niepowtarzalnie, ale czy nie ma sposobów, żeby zrobić to taniej?

Oczywiście, że są! Zaraz po wyborze sali i daty, zaczęliśmy się zastanawiać nad pierwszym tańcem. Mój przyszły mąż jest publicznym tańczeniem jako jedyna para na parkiecie strasznie zaniepokojony. I wcale się nie dziwię - każdy ma swojego potwora. Czy w związku z tym pobiegliśmy na kurs tańca?

No nie. Najpierw zaczęliśmy się zastanawiać nad piosenką do pierwszego tańca. Chcieliśmy się bezpiecznie pobujać, bez skomplikowanych figur i przy okazji szukaliśmy czegoś żywszego niż wszelkiej maści wyciskacze łez. Gdzie szukać świetnych pierwszych tańców? Oczywiście w youtube.com. Znaleźliśmy tam nie tylko przykłady walców czy tang, ale też kursy krok po kroku jak nauczyć się danych ruchów. Czy to nam pomogło? Na pewno tak, ale przede wszystkim uspokoiło :-)

Najlepszą rzeczą, którą jednak znaleźliśmy w internecie były filmiki pokazujące całkiem zaskakujące tańce nowożeńców. Np. taniec z jednego z naszych ulubionych filmów Pulp Fiction. Jeśli nie jesteście przekonani jak wygląda taki taniec Młodej Pary to zajrzyjcie tutaj (taniec zaczyna się po ok. 1:30 min.). Jeśli jesteście zbyt spięci do walca to takie rozwiązanie na pewno rozluźni atmosferę :-D

Bez względu czy zdecydujecie się na taniec klasyczny, czy taniec z jajem, czy jakikolwiek inny to koszt nauki tańca z filmików w internecie = 0 zł

Może warto zatem jeszcze raz przemyśleć czy na pewno nie jesteście w stanie sami popracować nad swoim układem, choreografią i przede wszystkim dobrym samopoczuciem? Liczenie kroków pod nosem czy stres w trakcie pierwszego tańca widać będzie na filmie, na zdjęciach i przez naszych gości. Nie lepiej czuć się swobodnie, dopasować taniec do swojego charakteru i zatrzymać w kieszeni pokaźną sumę?

Jeśli uważasz mój blog za wartościowy - oddaj na niego swój głos w konkursie na Ekonomiczny Blog Roku 2014

13 komentarzy:

  1. Kursy tanca sa obecnie tak popularne, ze mozna sprobowac znalezc nauczyciela wsrod rodziny lub znajomych, na pewno ktos kiedys gdzies uczyl sie tanczyc. Tak zrobil moj kuzyn, nic nie zaplacil, taniec im sie udal. Do tematu mozna tez podejsc zupelnie na luzie, tak jak moi znajomi. Pobujali sie troche prawo lewo, zakrecili suknia jak im w duszy gralo, na spontanie i usmiechnieci. Wyszlo bardzo naturalnie, lepiej niz niektorzy ludzie po kursach: stremowani i liczacy kroki. Ja akurat chodzilam z mezem na tance 2 lata przed slubem, pozniej tylko odswiezylismy wiedze na 2 lekcjach. Wiedenski wyszedl nam fenomenalnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli okazuje się, że można :-)
      Trzeba tylko chcieć i dobrze się rozglądać. A bujanie się na spontanie wychodzi często swobodniej niż ustalone kroki!

      Usuń
  2. Ha, jestem na sto procent pewna, że jedna z niewielu rzeczy, do których nigdy nie namówiłabym mojego narzeczonego to kurs tańca :) Zresztą ja chyba nawet wolę jak para się pobuja na parkiecie w swoim rytmie niż jak ma układ, w którym wypada nienaturalnie i sztywno (po w ciągu kilku lekcji nie jest łatwo się pewnie takiego układu nauczyć).
    I dodam, że to kolejna przewaga (moim zdaniem) naszego weselnego planu - czyli imprezy dla znajomych zamiast wesela - nie będzie pierwszego tańca i stresu z tym związanego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moim narzeczonym dokładnie tak samo - na kurs nawet wołami nie da się zaciągnąć :-)
      Ale gdyby sprawa była z nim łatwiejsza to i tak nie zdecydowalibyśmy się na poniesienie takich kosztów. Ważne, tak jak piszesz, żeby czuć się swobodnie :-)

      Usuń
  3. Piosenka wybrana, nauka w zaciszu domowym na powierzchni metr na półtora :) Na sali trudno nam się było rozbujać ;)
    Kroki proste - walca angielskiego. Bujaliśmy się nie zawsze w rytmie, pomyłki, a wszystko z uśmiechem. I tak wszyscy myśleli, że po jakimś kursie byliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wasze zadowolenie najważniejsze i satysfakcja, że własnymi siłami udało się wzbudzić takie zachwyty. Gratulacje Agaru - o to właśnie chodzi! :-)

      Usuń
  4. Wraz z narzeczonym zdecydowaliśmy się na profesjonalny kurs tańca na chwilę przed ślubem. Dzięki Bogu okazaliśmy się mega utalentowani, bo na całą naukę tańca (indywidualna choreografia do wybranego przez nas utworu) wystarczyły nam dwa spotkania. Wydaliśmy na tę przyjemność ok 300 zł ale miny naszych gości były bezcenne. Byli pod wrażeniem. Muszę przyznać, że to był element naszego wesela, który był najczęściej komentowany i chwalony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 300 zł za dwie lekcje to bardzo dużo. My akurat szukamy oszczędności, więc już ćwiczymy i mam nadzieję, że efekty nie będą wcale gorsze :-)

      Usuń
    2. Jeśli wziąć pod uwagę fakt, że każda lekcja trwała ponad 2 godziny plus dodatkowo za darmo mieliśmy jedno spotkanie gdzie tylko przetrenowaliśmy cały układ, to nie sądzę, aby była to wygórowana kwota. Wszystko zależy również od efektu jaki chcecie osiągnąć. Nasz układ był bardzo skomplikowany (w tym podnoszenia) i trwał ponad 4min. Nie sądzę, aby coś takiego można było wyćwiczyć samodzielnie będąc całkowitym laikiem. Ale życzę powodzenia.

      Usuń
    3. Takich ekstremalnych figur nie przewidujemy, więc myślę że damy radę :-)

      Usuń
  5. witam temat straszny . ja i moja pani tanczyc potrafimy dopiero powyzej 1 promila wtedy idzie nam to idealnie . ale slub wesele trzeba na trzezwo i jakos tak ladnie wszyscy patrza tylko na nas oj oj tragedia . pytanie jakiego tanca najlatwiej sie nauczyc . tak zeby jeszcze ladnie sie prezentowalo ale bez przypalu pozdrawiam . Damian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najłatwiej i najbardziej klasyczie jest zaprezentować walca angielskiego. Wersja bez skomplikowanych figur na pewno będzie przystępna do nauki i na pewno ładnie się zaprezentujecie :-)
      Jeśli jednak jesteście zestresowani to może zamiast układu zdecydujcie się "pobujać" do Waszego ulubionego kawałka (wolniejszego) albo zrobicie śmieszną wersję pierwszego tańca, żeby rozluźnicć atmosferę :-)

      Usuń
  6. Jak para młoda tańczy na turniejach tańca, bo nie potrzebuje żadnych dodatkowych lekcji przed weselem. Jeśli zaś nie tańczy na turniejach, to nie ma sensu branie kilku, czy nawet kilkudziesięciu lekcji przed weselem, bo żeby jakąkolwiek umiejętność opanować na początkowym poziomie pozwalającym już na w miarę samodzielne poruszanie się w temacie trzeba na to przeznaczyć ok. 1000 (tysiąc) godzin. Wtedy taki taniec już może jakoś wyglądać. To nie chodzi o figury, tylko o to, że bez tego minimum 1000 godzin treningów będą się poruszać z taką gracją jak worki ziemniaków i będzie to wyglądać żałośnie, np. taki walc po kilkunastu godzinach nauki. Lepiej zatańczyć taki taniec, jak to się nazywa "przytulaniec" bez żadnych przygotowań. Na prawdę lepiej to będzie wyglądać. To tak samo, jak ktoś, kto nigdy nie grał na fortepianie wziąłby kilkanaście lekcji przez weselem, żeby dać koncert na swoim weselu. Pomyślcie o tym państwo młodzi.

    OdpowiedzUsuń